Intencje są dobre, metoda nie najlepsza
W jakim kierunku powinny pójść zmiany, by spełniły swój cel w najlepiej pojętym interesie publicznym
Odebranie samorządom sądownictwa dyscyplinarnego oznacza zagrożenie racji bytu samorządu jako takiego.
Nie ma wątpliwości, że z odpowiedzialnością dyscyplinarną adwokatów, radców prawnych czy notariuszy nie jest najlepiej. Nazbyt często interes korporacji przesłania zasady etyczne i środowisko nie potrafi lub nie chce odpowiednio reagować na naganne zachowania lub zjawiska. Dlatego zamiar ulepszenia mechanizmów prawnych odpowiedzialności dyscyplinarnej, jednolicie dla wszystkich zawodów prawniczych, wydaje się ze wszech miar potrzebny. Pytanie tylko, w jakim kierunku powinny pójść zmiany, by spełniły swój cel w najlepiej pojętym interesie publicznym.
Ten zaś musi również uwzględniać ogromnie ważną rolę samorządów zawodowych (nie tylko w zawodach prawniczych), jako tradycyjnych, powszechnie w Europie uznanych struktur organizacji zawodów publicznego zaufania ze względu na ich szczególny status i rolę, jaką pełnią w życiu państwa i społeczeństwa.
W dotyczących ich sprawach dyscyplinarnych wchodzi w grę obowiązek zapewnienia wszystkich gwarancji rzetelnego procesu, zapisanych w art. 6 ust. 1 europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, w tym jawnej rozprawy przed sądem i publicznie ogłoszonego wyroku. Tymczasem nasze dotychczasowe unormowania odbiegają od tych dwóch ważnych wymagań konwencji.
Jawność rozpraw
Bardzo ograniczona jawność postępowania powoduje, że zawodowy wymiar sprawiedliwości w sprawach dyscyplinarnych pozostaje, wbrew standardom europejskim, poza kontrolą opinii publicznej. Publiczność rozpraw jest jednym z podstawowych sposobów sprawowania takiej kontroli. Rzecz jasna z wyjątkami: prasa i publiczność mogą być wyłączone z całości lub części rozprawy sądowej (również przed organem dyscyplinarnym), m.in. gdy wymaga tego dobro małoletnich lub gdy służy to ochronie życia prywatnego stron albo też w okolicznościach szczególnych, w granicach uznanych przez sąd za bezwzględnie konieczne, kiedy jawność mogłaby przynieść szkodę interesowi wymiaru sprawiedliwości.
Przepisy regulujące jawność rozpraw dyscyplinarnych i publiczne ogłaszanie wyroków w tych sprawach wymagają pilnej zmiany. Postulowałem to już dwukrotnie kilka lat temu na łamach „Rz”.
W drugiej instancji sąd apelacyjny
Według standardów europejskich organ dyscyplinarny pierwszej instancji nie musi być sądem w rozumieniu art. 6 ust. 1 konwencji spełniającym wszystkie warunki rzetelnego procesu. Wystarczy możliwość poddania jego orzeczenia kontroli organu sądowego wyposażonego w pełną jurysdykcję, a więc kompetentnego do zajmowania się wszystkimi kwestiami faktycznymi i prawnymi sprawy oraz zapewniającego niezbędne gwarancje. W ten sposób spełniony jest standard prawa do sądu w tego typu sprawach.
Dotychczasowe postępowanie w wyniku kasacji do Sądu Najwyższego od orzeczenia sądu dyscyplinarnego drugiej instancji, który już choćby z powodu natury tego środka zaskarżenia nie ma pełnej, wymaganej w konwencji, jurysdykcji, nie jest pod tym względem wystarczające. W żadnym systemie sądowym najwyższa instancja nie jest w stanie - właśnie ze względu na swój z natury kasacyjny charakter - spełnić warunków stawianych przez konwencję organowi sądowemu „posiadającemu pełną jurysdykcję”.
Spełniałby natomiast taki warunek sąd orzekający jako odwoławczy w sprawach dyscyplinarnych. W pierwszej instancji powinny więc orzekać organy dyscyplinarne korporacji zawodowych z możliwością odwołania się od ich orzeczeń do sądu powszechnego odwoławczego. Właściwy do rozpatrywania takich odwołań powinien być, ze względu na specyfikę tego rodzaju spraw, sąd na poziomie sądu apelacyjnego, wyposażony w pełną jurysdykcję.
Najważniejsza kompetencja samorządu
Przeciwko propozycji całkowitego przekazania postępowania dyscyplinarnego sądom powszechnym przemawia przede wszystkim to, że istotną funkcją samorządu zawodowego - decydującą w dużym stopniu o jego racji bytu - jest ustalanie i krzewienie zasad etyki zawodowej oraz dbałość o ich przestrzeganie. Najważniejszym instrumentem wypełniania tej funkcji jest właśnie kompetencja samorządu w sferze odpowiedzialności dyscyplinarnej. Odebranie jej samorządom to uniemożliwi i postawi poważny znak zapytania nad racją bytu samorządu jako takiego. A nie można podejrzewać, że o to idzie autorom propozycji zmian w postępowaniu dyscyplinarnym.
Uwagi te nie dotyczą sędziów i prokuratorów, bo są to odrębne kategorie osób, szczególne grupy funkcjonariuszy publicznych, których odpowiedzialność dyscyplinarna może być uregulowana na innych zasadach niż prawników reprezentujących zawody zaufania publicznego zrzeszonych w odpowiednich korporacjach.
Marek Antoni Nowicki
adwokat
prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
Rzeczpospolita, 29.03.2006 r.