Zasada równowagi stron jest zagrożona
Pomysł represyjnego karania adwokatów może cofnąć polskie sądownictwo w mroczną praktykę lat 50. Jeszcze trochę i prokurator ponownie zasiądzie za stołem sędziowskim, a adwokat będzie tylko ornamentem sali rozpraw
Tyle tylko, że wizja ta daleka jest od gloryfikowanej przez PiS idei państwa prawa i demokracji.
Koronnym argumentem ministra Zbigniewa Ziobry są przeciągające się w nieskończoność procesy. Jako przykład podawana jest sprawa FOZZ. Prawda jest jednak taka, że przedłużyła ten proces opieszałość prokuratury oraz niekompetencja biegłych, którzy miesiącami nie byli w stanie przedstawić zamówionej przez sąd ekspertyzy. Tak w tym, jak i w wielu innych procesach stosunkowo najmniejszą winę za przewlekłość postępowania ponoszą adwokaci.
Kto opóźnia
- Przez 20 lat zaledwie raz nie przyszedłem na sprawę. Dziesiątki razy zdarzało się zaś, żenie przychodził sędzia albo prokurator. Obecne argumenty są zatem niezbyt rzetelnym przedstawieniem problemu - mówi mec. Jacek Dubois.
Zdaniem Joanny Agackiej-Indeckiej, wiceprezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, przyczyną opóźnień jest brak sal, konwojów i ochrony.
Oczywiście zdarza się, że wina leży po stronie adwokata.
- Opóźnienie postępowań sądowych w najmniejszej mierze wynika z postawy adwokatów. Pojedyncze przypadki niewłaściwych zachowań nie mogą rzutować na całą korporację - mówi prof. Andrzej Redelbach.
Sąd może zawiadomić o niewłaściwym zachowaniu adwokata radę adwokacką. Sędziowie narzekają, że skargi te pozostają bez echa. - Samorząd adwokacki nie działa w takich sytuacjach zbyt efektywnie - mówi prof. Stanisław Waltoś.- Sądy tylko teoretycznie zainteresowane są dyscyplinowaniem adwokatów. Gdy byłem rzecznikiem dyscyplinarnym rady adwokackiej, zdarzało się, że miesiącami czekałem na akta sprawy, które były konieczne do rozpatrzenia skargi. Nie mogłem liczyć na żadną pomoc sądu - polemizuje mec. Jacek Dubois.
Tylko jeden jest zły
Wprowadzenie kar finansowych sięgających 60 tys. zł może zburzyć zasadę równowagi stron. Kary grozić będą bowiem jedynie adwokatom. Zdaniem prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej mec. Stanisława Rymara oburzające jest to, że kary nie będą grozić ani prokuratorom, ani ławnikom. Oni również nie przychodzą na rozprawy.
- Niezwykle ważną sprawą jest równowaga stron procesowych. Tymczasem wedle nowych projektów to tylko adwokat może być zły, tylko jego można skazać za obrazę sądu - mówi mec. Jacek Dubois. - Kary stosowane dotychczas wobec niewłaściwie zachowujących się uczestników postępowania sądowego są całkowicie symboliczne. Myśląc o ich podwyższeniu, trzeba jednak pamiętać, że wszyscy uczestnicy procesu muszą mieć równe prawa. Żaden nie może być uprzywilejowany. Szczególnie istotne jest zagwarantowanie realnego prawa do obrony - podkreśla prof. Marian Filar.
Obrona sparaliżowana
Szczególnie dyskusyjne wydaje się karanie za obrazę sądu. Pojęcie to nie jest jasno zdefiniowane i istnieją obawy, że w praktyce może mieć nazbyt elastyczne zastosowanie. Za obrażającego sąd może być uznany adwokat, który, działając w interesie klienta, zwraca uwagę na błędy proceduralne bądź natarczywie domaga się rozpatrzenia jakichś dowodów. W takiej sytuacji kary mogłyby mieć paraliżujące działanie na adwokatów, którzy obawialiby się bardziej aktywnej i zdecydowanej postawy na sali sądowej.- Kary proponowane przez ministra Ziobrę mogą sparaliżować obronę. W tych sprawach konieczny jest umiar - przyznaje prof. Maran Filar.
Patrzcie, jak zwalczamy
Powolność postępowań w polskich sądach to problem znany od lat. Kilkakrotnie w swoich orzeczeniach zwracał na to uwagę Europejski Trybunał Praw Człowieka. Nigdy jednak jako winnych nie wskazywał adwokatów.
- Dyscyplina wszystkich uczestników postępowania sądowego, w tym adwokatów, jest bez wątpienia potrzebna. Komisja legislacyjna, którą kierowałem, miała w tej sprawie swój projekt. Planowane przez nas środki dyscyplinarne nie były jednak tak drastyczne, jak obecnie proponuje minister - mówi prof. Stanisław Waltoś.
Można odnieść wrażenie, że kolejny pomysł ministra sprawiedliwości służy przede wszystkim celom propagandowym. Chodzi o kreowanie wśród opinii publicznej wizerunku władzy zdeterminowanej, by bezwzględnie i energicznie zwalczać przestępczość. Jeśli jednak miałoby się to wiązać z ograniczeniem prawa do obrony, cena jest zbyt duża.- Pomysły ministra Ziobry mają zastraszyć adwokatów. Sądzę jednak, że jest to bardziej pokazówka niż realna próba przyspieszenia procesów sądowych - mówi mec. Jacek Dubois.
- To jedynie propaganda, stwarzanie pozorów rozwiązywania problemów - potwierdza prof. Andrzej Redelbach.
Andrzej Goszczyński
źródło: Rzeczpospolita, 10.02.2006