Minister nie ustąpił w sprawie postępowań dyscyplinarnych
Korporacje stracą sądy dyscyplinarne. Projekt ustawy w tej sprawie jest gotowy do przedstawienia Radzie Ministrów. Jak nieoficjalnie dowiedziała się „Rz”, rząd go poprze.
Dotychczasowe sądownictwo korporacyjne ma zastąpić jeden, wspólny dla wszystkich sąd dyscyplinarny przy sądzie powszechnym. Z tej propozycji mimo protestu środowisk prawniczych minister Zbigniew Ziobro wycofać się nie chce. Mało tego, ów projekt jest częścią rządowego projektu reformy wymiaru sprawiedliwości. Już dziś się mówi, że ma poparcie rządu, na którego posiedzenie niebawem trafi.
- Takie sądy będą bardziej obiektywne - przekonuje zwolennik rewolucji w korporacyjnych dyscyplinarkach.
Sądem pierwszej instancji mają być wydziały dyscyplinarne w sądach apelacyjnych, drugą instancją będzie Sąd Najwyższy. Do orzekania w sądzie dyscyplinarnym (w składzie trzyosobowym) będą uprawnieni wszyscy sędziowie danego sądu (z wyjątkiem prezesa i wiceprezesów). Przewodniczący i reszta składu będą wyznaczani w kolejności według wpływu spraw z jawnej dla stron listy sędziów.
Do sądów dyscyplinarnych trafiałyby nie tylko dyscyplinarki, lecz także inne sporne kwestie związane z funkcjonowaniem korporacji, np. przeniesienie służbowe sędziego.
Oskarżycielami w postępowaniu przed sądem dyscyplinarnym będą rzecznik dyscyplinarny i jego zastępcy. Przed sądem są oni stroną, a powołuje ich pierwszy prezes Sądu Najwyższego na sześcioletnią kadencję. Pierwotnie minister myślał o powierzeniu funkcji oskarżyciela prokuratorowi dyscyplinarnemu. Wobec protestów odstąpił jednak od tego pomysłu. Funkcji rzecznika (ani jego zastępców) nie można łączyć z pełnieniem innych funkcji w prokuraturze.
Postępowanie dyscyplinarne obejmować ma: czynności sprawdzające, postępowanie wyjaśniające i postępowanie przed sądem dyscyplinarnym. Będzie jawne, bo - jak twierdzi minister - to gwarancja rzetelności. W razie wydania wyroku wymierzającego najsurowszą karę (wydalenie z adwokatury; odebranie prawa prowadzenia kancelarii notarialnej; wydalenie komornika ze służby) sąd dyscyplinarny powiadomi o tym samorząd, a w wypadku notariuszy i komorników także ministra sprawiedliwości. Przedawnienie karalności przewinienia dyscyplinarnego następowałoby po 3 latach.
Ministerialnym propozycjom przeciwne są korporacje, które chwalą własne sądownictwo dyscyplinarne. Twierdzą, że dzisiejsze środki dyscyplinujące są dostateczne. Wszyscy przedstawiają też identyczny argument - każdy samorząd ma inne zadania i cele, nie można więc ich wrzucać do jednego worka. Dowodzą też, że postępowania dyscyplinarne są wiarygodne, a kary surowe.
Przeciwna jest także Krajowa Rada Sądownictwa: wszystkie postępowania dyscyplinarne wobec sędziów są jawne, poprawiła się ich skuteczność i jakość.
AGATA ŁUKASZEWICZ
źródło: Rzeczpospolita, 9.08.2006
komentarz prof. Piotra Winczorka:
Jeżeli mamy mieć prawdziwy samorząd, to nie wyobrażam go sobie bez korporacyjnego sądownictwa. Od lat należało ono do samorządów. Teraz powoli odbiera się im ich historyczne uprawnienia. Myślę, że pomysł idzie w złym kierunku. To prawda, że w zakresie tych postępowań i ich skuteczności należałoby coś zmienić. Powinny być one jawne, dobrze byłoby, gdyby istniały sztywne terminy, które gwarantowałyby sprawne ich prowadzenie i szybkie kończenie. Ale reforma winna odbywać się w granicach prawa, które dziś obowiązuje. Bez rewolucji.