Ćwiąkalski: Nie chcę ograniczać dostępu do zawodów prawniczych
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski oświadczył, że nie ma zamiaru ograniczać dostępu do zawodów prawniczych. Minister polemizował w ten sposób z dzisiejszą publikacją "Rz", o tym, że rząd chce limitów przyjęć na aplikacje adwokackie, radcowskie i notarialne.
Jak ocenił, przygotowany projekt reformy zawodów prawniczych podaje jedynie, iż będą stosowane "dolne limity" przy przyjmowaniu na aplikacje.
- Nie bardzo rozumiem, jak dolny limit może ograniczyć dostęp do zawodu - mówił.
Według "Rz", dla zawodu sędziego, prokuratora i referendarza liczbę szkolących się będzie ustalał minister sprawiedliwości, a dla aplikacji adwokackiej, radcowskiej i notarialnej - same korporacje. Plany są zaskakujące, bo zupełnie co innego wcześniej zapowiadał Donald Tusk - ocenia dziennik.
Minister powiedział, że w artykule nie napisano, iż w projekcie chodzi jedynie o "dolne limity, a nie górne". Jak podkreślił, założenia projektu są takie, że minister będzie określał dolny limit przyjęć, natomiast samorządy korporacji prawniczych będą mogły go zwiększyć.
- Dzisiejszy system powoduje, że liczba przyjęć na aplikacje jest przypadkowa i niezależna od możliwości zapewniania aplikantom należytej opieki - powiedział Ćwiąkalski, powołując się na fakt, iż - jak podał - w latach 2005 i 2006 na aplikację notarialną w Rzeszowie nie dostała się ani jedna osoba. Jako inny przykład "obecnego chaosu" przywołał fakt, że rok temu w całym kraju przyjęto na tę samą aplikację notarialną dziesięć razy więcej osób niż rok wcześniej.
- Ministerstwo proponuje zupełnie coś innego: wprowadzenie dobrowolnego państwowego egzaminu prawniczego, który będzie przepustką do wszystkich aplikacji, a także zapewni osobie, która nie będzie zainteresowana aplikacją, możliwość prowadzenia doradztwa prawnego - powiedział minister. Projekt przewiduje także zniesienie rejonizacji, tak by kandydaci na aplikantów mogli ubiegać się o przyjęcie w całym kraju - wyjaśnił minister.
- Liczba przyjęć będzie różna w stosunku do różnych okręgów, uzależniona od potrzeb i możliwości. Te wyznaczone przez ministra dolne limity będą musiały być wykorzystane, a absolwenci prawa będą wiedzieli, iż w danym roku zostanie przyjęte 'nie mniej niż' określona liczba aplikantów - wyjaśnił minister.
Zdaniem ministra, taki system podniesie poziom usług prawniczych oraz stworzy automatycznie ranking szkół prawniczych. Minister powołał się na fakt, że obecnie prawo na 16 uczelniach państwowych i 12 niepaństwowych studiuje 50 tys. osób, a rocznie kończy je ponad 8 tys. osób.
źródło: Rzeczpospolita Online, 15.02.2008