Rzetelne porady u młodego prawnika
O tym, co jest prostą poradą, decyduje charakter sprawy, a nie ustawodawca
Praktycznie niemożliwe jest precyzyjne określenie uprawnień doradców prawnych i ich ścisłe odróżnienie od uprawnień adwokatów i radców prawnych, choć tego wymaga Trybunał Konstytucyjny.
Wyrok Trybunału z 19 kwietnia 2006 r. oznacza m.in., że potrzebna jest nowa koncepcja świadczenia pomocy prawnej przez absolwentów wydziałów prawa nienależących do korporacji prawniczej, w uproszczeniu nazywanych tu doradcami prawnymi. Trybunał wskazał, że szczególny charakter usług prawniczych wymaga, aby osoby je świadczące prezentowały określony poziom wiedzy prawniczej, były ubezpieczone od odpowiedzialności cywilnej oraz spełniały wymagania etyczne i były stale nadzorowane. Jednocześnie Trybunał uznał, że w interesie społecznym leży, by absolwenci prawa udzielali porad w prostych sprawach, tak aby społeczeństwo miało dostęp do pomocy prawnej.
Wyrok jest ogromnym wyzwaniem dla ustawodawcy. Chodzi przecież o to, by pewnych porad mogły udzielać osoby o niskich kwalifikacjach, zwykle bez doświadczenia w praktyce stosowania prawa, i żeby jednocześnie te porady miały odpowiednią jakość. Wydaje się, że są możliwe dwie konstrukcje, które by spełniły wymagania Trybunału. Kontrolą nad dopuszczaniem i wykonywaniem zawodu doradcy prawnego mogłaby zająć się nowa korporacja albo nadzór nad doradcami sprawowałyby struktury już istniejące.
Nowa korporacja raczej nie
Najprościej byłoby stworzyć nową korporację, na wzór adwokatury, korporacji radców prawnych. Przeciwko temu rozwiązaniu przemawia jednak wiele istotnych okoliczności. Nowa korporacja rekrutowałaby osoby młode, bez większego doświadczenia organizacyjnego i zawodowego. Pamiętać też należy, że doradcami młodzi ludzie będą zwykle tymczasowo. Kiedy zdobędą potrzebną wiedzę i praktykę, naturalne dla nich będzie uzyskanie pełni uprawnień i przeniesienie się do korporacji radców prawnych lub do adwokatury. Trudno bowiem sobie wyobrazić, że doradcy prawni stworzą sprawne sądownictwo dyscyplinarne i szkolenie zawodowe. Działalność korporacji jest niesłychanie kosztowna, nie można więc przyjąć, że młodzi ludzie będą mogli ponosić ich koszty. Nadto praktyka wskazuje, że każda nowa korporacja prawnicza stara się poszerzać swoje uprawnienia i zamykać przed nowymi kandydatami, tak jak to czynili (i trwa to nadal) doradcy podatkowi i radcy prawni. Wtedy z trzech korporacji byłyby cztery, wbrew tendencjom europejskim do jednoczenia zawodów prawniczych. Nie wydaje się też, aby znalazł się chętny ubezpieczyciel do ubezpieczenia doradców prawnych od odpowiedzialności cywilnej, a jeżeli już, to za zaporowe stawki. Już w tej chwili stawki OC dla adwokatów są niezwykle wysokie, cóż więc mówić o doradcach, przy których ryzyko ubezpieczeniowe będzie znacznie wyższe.
Co najważniejsze jednak, praktycznie niemożliwe jest spełnienie wymagania Trybunału i ścisłe określenie uprawnień doradców prawnych i ich odróżnienie od uprawnień adwokatów i radców prawnych. Jak bowiem ująć precyzyjnie prawo do udzielania prostych porad prawnych czy też do prowadzenia prostych spraw sądowych? Przecież drobne sprawy sądowe bywają czasami niezwykle skomplikowane prawnie, a o tym, co jest prostą poradą, decyduje charakter sprawy, a nie wola ustawodawcy. Nadto jakiekolwiek ograniczenia w udzielaniu porad byłyby pozorne, bo udzielane są na osobności i nie ma żadnej możliwości ich weryfikacji.
Trzeba wybrać trzeci wariant
Dlatego właśnie wydaje się, że nadzór nad doradcami prawnymi powinny wykonywać już istniejące struktury. Mogą to być organy administracji sądowej (prezesi sądów) lub korporacje prawnicze.
Rozważmy pierwszy wariant. Prezesi sądów wykonywali już kiedyś nadzór nad radcami prawnymi (obecnie nadzorują komorników) i model ten się nie sprawdził. Administracja sądowa jest ze swej istoty ociężała, gdyż ma bardzo wiele obowiązków. Nie zna też specyfiki wykonywania wolnych zawodów prawniczych ani ich szczególnych ograniczeń etycznych. Niedobrze by było, gdyby władze sądowe miały dostęp do spraw, i do kwestii objętych tajemnicą zawodową. Trudno też sobie wyobrazić, aby w konflikcie administracji państwowej z doradcą rzeczywiście potrafiła wyważyć interesy, i rzeczywiście była dobrym sędzią we własnej sprawie. Tym bardziej że bardzo często interesy klientów i sądów są rozbieżne. Jak ma np. pisać skargę na dany sąd doradca prawny, który temu sądowi podlega? W tej sytuacji pozostaje nadzór nad doradcami wykonywany przez korporacje prawnicze. Mają one ogromne doświadczenie w dyscyplinowaniu swoich członków, więc poradzą sobie także z nadzorem nad doradcami prawnymi. Co więcej, z uwagi na szeroki zakres porad udzielanych przez doradców prawnych, w tym z prawa karnego, najlepiej by było, gdyby ten nadzór sprawowała adwokatura. Radcy prawni nie mogą przecież występować w sprawach karnych jako obrońcy.
Jak by to mogło wyglądać
Kandydaci na doradców zdawaliby państwowy egzamin razem z kandydatami na aplikację adwokacką. Jest to konieczne, bo muszą mieć przynajmniej teoretyczną wiedzę na poziomie zawodowych prawników (którymi przecież w pewnym stopniu będą). Następnie kandydaci wpisywaliby się na listy doradców prawnych, prowadzone przez okręgowe rady adwokackie. Postępowanie dyscyplinarne, wizytacje, nadzór nad etyką i doskonaleniem zawodowym, pomoc w razie konfliktów z władzą państwową i sprawy kadrowe leżałyby w gestii okręgowych rad adwokackich. Koszty z tym związane byłyby pokrywane ze składek doradców, w wysokości składki adwokackiej. Doradcy prawni powinni mieć możliwość przepisania się w każdym czasie na listę aplikantów adwokackich, dzięki czemu zawód doradcy prawnego prowadzić będzie do zawodu adwokata.
Ten model spełnia wymagania wynikające z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, a co najważniejsze, jest funkcjonalny, prosty i możliwy do szybkiego wdrożenia.
Andrzej Nogal, adwokat
źródło: Rzeczpospolita, 13.06.2006