szukaj >

odpowiedzialność odszkodowawcza adwokatów

Sprawa z góry przegrana - klient bez odszkodowania

 

Adwokat odpowiada materialnie za swoje zaniedbania, ale tylko wówczas, gdy wskutek nich wyrządził klientowi rzeczywistą szkodę.

 

Taki wniosek płynie z wyroku Sądu Najwyższego z 22 listopada 2006 r. Kończy on przegraną sprawę o odszkodowanie, którą Marian B. wytoczył swojej pełnomocniczce adwokat Krystynie M. Reprezentowała go ona w sprawie cywilnej, w której domagał się od Jana B. ponad 85 tys. zł z odsetkami tytułem zapłaty za wykonane usługi. Przegrał w obu instancjach. Sądy uznały, że jego roszczenia uległy przedawnieniu, a nawet gdyby tak się nie stało, nie można by ich uwzględnić, bo za wykonane roboty otrzymał od Jana B. to, co mu się należało.

Kasację od wyroku sądu I instancji wniosła Krystyna M., jego adwokat z urzędu. Została ona przez SN odrzucona bez merytorycznego rozpatrzenia, bo nie odpowiadała wymaganiom formalnym.

Wtedy Marian B. wystąpił przeciwko Krystynie M. do sądu. Domagał się 696 tys. zł za szkodę poniesioną wskutek nie rozpoznania kasacji przez SN z przyczyn ją obciążających.

Sądy obu instancji przyznały, że kasacja była sformułowana błędnie i to stało się powodem jej odrzucenia. Jednakże odpowiedzialność odszkodowawcza z tytułu niewłaściwego wykonania umowy-zlecenia nie wchodzi w rachubę z przyczyn zasadniczych: wskutek naruszenia przez Krystynę M. obowiązku starannego działania jej klient nie poniósł żadnej szkody.

Wyroki w tamtej sprawie były bowiem merytorycznie słuszne. SN oddaliłby kasację Mariana B. także wówczas, gdyby została sformułowana poprawnie. W skardze kasacyjnej Marian B. kwestionował ten pogląd. Jego szkoda - przekonywał - polegała na tym, że wskutek braku należytej staranności pełnomocniczki został pozbawiony prawa do oceny jego sprawy przez SN.

SN skargę tę oddalił. - Nie należy upatrywać szkody w samym pozbawieniu możliwości oceny sprawy przez SN. Nie ma konstytucyjnego prawa do uzyskania takiego rozstrzygnięcia - tłumaczyła sędzia Bielska-Sobkowicz. Konstytucja gwarantuje rozpatrzenie jej w dwu instancjach. Nie każda sprawa może trafić do SN, a jeśli trafi, nie musi zakończyć się wygraną wnoszącego.

- Marian B. konstruuje swoistą koncepcję zadośćuczynienia - mówiła sędzia. - Jednakże sprawę tę rozpatrywać trzeba włącznie na płaszczyźnie odszkodowawczej. Brak staranności pełnomocniczki został przesądzony. Powstaje pytanie, jaki był skutek tego dla Mariana B., a przede wszystkim, czy w ogóle poniósł on z tego powodu jakąś szkodę. Aby odpowiedzieć na to zasadnicze pytanie, sąd nie mógł uciec od badania słuszności wyroku, który nie trafił do SN. Jego ocena, że SN nie mógłby uwzględnić kasacji, jest słuszna.

- Nie istnieje ogólna reguła - mówiła sędzia - do zastosowania we wszystkich takich sytuacjach. Sąd musi badać okoliczności każdej sprawy w celu ustalenia ewentualnej szkody oraz związku przyczynowego między nią a działaniami pełnomocnika.

Sędzia zaznaczyła, że na adwokacie, także prowadzącym sprawę z urzędu, ciąży obowiązek najwyższej staranności w wykonywaniu zlecenia. Odpowiada za szkodę wyrządzoną wskutek jej braku. Udowadnianie mu winy nie jest potrzebne (sygn. V CSK 292/06).

 

Izabela Lewandowska

 

źródło: Rzeczpospolita, 2.12.2006

Biuletyn Informacji Publicznej Naczelnej Rady Adwokackiej redaguje adw. Rafał Dębowski
e-mail: redaktor.bip@nra.pl
Osoba odpowiedzialna za treść: adw. Rafał Dębowski
Data modyfikacji: 2006/12/03 16:44:02
Redaktor: Główny redaktor Biuletynu