Zagrożona niezależność
■ Sądy dyscyplinarne korporacji prawniczych mają być przeniesione do sądów powszechnych
■ Resort sprawiedliwości chce w ten sposób usprawnić postępowania
■ Adwokaci i radcowie prawni uważają, że zagrożona jest niezależność samorządów zawodowych
W piątek w redakcji Gazety Prawnej odbył się panel dyskusyjny nad nowym projektem ustawy o postępowaniu dyscyplinarnym wobec osób wykonujących niektóre zawody prawnicze. Projekt zakłada, że korporacyjne postępowania dyscyplinarne wobec adwokatów, notariuszy i radców prawnych zostaną włączone w ramy sądownictwa powszechnego. Funkcję rzecznika dyscyplinarnego, którą pełnił dotychczas przedstawiciel korporacji, będzie pełnić prokurator. Postępowania – tak jak przed sądem – powszechnym mają być jawne.
Usprawnienie postępowań
Przeniesienie korporacyjnych postępowań dyscyplinarnych do sądów powszechnych stanowi zagrożenie dla niezależności samorządów prawniczych – twierdzą przedstawiciele tego środowiska.
Zdaniem prokuratora Leszka Drwęskiego, współautora projektu ustawy, celem jej jest ujednolicenie postępowań dyscyplinarnych dla wszystkich zawodów prawniczych, co leży przede wszystkim w interesie publicznym.
– Dotychczasowe postępowania prowadzone przez korporacje były wielokrotnie krytykowane. Nowe prawo ma je usprawnić i poprawić jakość wydawanych orzeczeń – uzasadniał prokurator.
Leszek Drwęski, jednocześnie przekonywał, że najlepszą gwarancją zachowania niezależności korporacji jest pozostawienie im prawa do wyznaczania standardów etycznych, przy jednoczesnym przekazaniu niezawisłemu sądowi orzekania o ich naruszeniu. Zdaniem resortu sprawiedliwości nowe przepisy nie naruszają też konstytucji, gdyż nie ingerują w rodzaje kar, które mogą zostać wymierzone. Korporacje będą mogły bez przeszkód wskazywać niezależnemu sądowi zachowania swoich członków, które godzą w ustalone normy etyczne. Z taką argumentacją stanowczo nie zgodził się Zenon Klatka, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. Jego zdaniem korporacje utracą jakikolwiek wpływ na postępowania oraz na linię orzeczniczą, gdyż będzie to leżało wyłącznie w gestii prokuratora i sędziego.
Inne zdanie wyraziła sędzia Henryka Lewandowska-Kuraszkiewicz z Ministerstwa Sprawiedliwości. Powołując się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, stwierdziła, że ustawa zasadnicza nie określa zakresu samorządności, zostawiając to na poziomie zwykłych ustaw.
Kodeksy etyczne to nie ustawy
Krytycznie do projektu ustawy odniósł się sędzia Waldemar Żurek. Uważa on, że nie należy traktować postępowań dyscyplinarnych tak samo jak przestępstw, gdyż rodzaj naruszeń etycznych jest zasadniczo inny. Sądy powszechne orzekają na podstawie obowiązujących przepisów prawa, czyli ustaw i rozporządzeń, tymczasem kodeksy etyczne nie są aktami tej rangi.
– Jaką podstawę prawną będzie musiał wskazać sędzia pisząc uzasadnienie do takiego orzeczenia, jeżeli naruszenie będzie dotyczyło jedynie jednego punktu kodeksu etycznego danej korporacji – pytał sędzia Żurek.
Jego zdaniem prawidłowość takiego rozwiązania budzi zasadnicze wątpliwości, chyba że podniesiemy kodeksy etyczne do rangi ustawowej.
Jawność postępowań
Kontrowersje budzi również proponowana w projekcie jawność postępowań dyscyplinarnych.
Zdaniem adwokata Bartłomieja Jankowskiego uderza ona przede wszystkich w klientów, którzy nie będą mieli żadnych gwarancji, że w toku postępowania tajemnica zawodowa zostanie zachowana.
– Są takie święte miejsca, które muszą być uszanowane niezależnie od tego, czy dla nas wszystkich są one święte czy nie. Jeśli wkroczymy w zagadnienie tajemnicy adwokackiej, to trzeba sobie powiedzieć jasno, że nie ma wtedy adwokatury, nie ma prawa do obrony i nie ma praw człowieka – powiedział adwokat Jerzy Naumann.
Zdaniem Roberta Gilera z warszawskiej izby notarialnej nie ma żadnych merytorycznych przesłanek, aby stworzyć taką ustawę.
– W przypadku korporacji notariuszy nie zdarzyło się, aby minister sprawiedliwości występował z wnioskiem o wszczęcie postępowań dyscyplinarnych wobec członków. To oznacza, że nie miał żadnych zastrzeżeń – powiedział notariusz.
– Projekt powstał z przyczyn politycznych. Od dłuższego czasu jesteśmy świadkami ataku na poszczególne zawody prawnicze. Przez długi czas skupiały się one na adwokaturze, teraz objęły również notariuszy i sądy, w tym Trybunał Konstytucyjny – dodał Jerzy Naumann.
Adwokat stwierdził również, że żaden z dotychczasowych ministrów sprawiedliwości nie wykazywał sądom dyscyplinarnym żadnych uchybień merytorycznych, mimo że nieprawidłowości związane z przewlekłością miały miejsce.
Zdaniem Henryki Lewandowskiej minister miał dotychczas niewielki wpływ na postępowania dyscyplinarne. W postępowaniu adwokackim nie miał oprócz skargi kasacyjnej żadnych innych środków odwoławczych na niższych etapach postępowania. Wielokrotnie minister był bezradny wobec skarg, stąd wzięła się potrzeba sięgnięcia po inne rozwiązania.
Tomasz Pietryga
źródło: Gazeta Prawna, 11.09.2006
Komentarz
Notariusza, adwokata, sędziego i radcę prawnego prokurator będzie ścigał za czyny nieetyczne jak przestępcę. W świetle kamer telewizyjnych jawnie toczyć się będą postępowania o naruszenie tajemnicy zawodowej adwokatów, ale mowa będzie o klientach. Te i inne nowe zjawiska staną się chlebem powszednim wymiaru sprawiedliwości po wejściu w życie ustawy o postępowaniu dyscyplinarnym osób wykonujących zawody prawnicze. Jednolite sądownictwo dyscyplinarne postawiono na szali przeciwko niezawisłości zawodów zaufania publicznego. Czy strach przed karą nie odwróci się przeciwko obiektywnym procesom? Czy posłuszny ministrowi adwokat to dobry obrońca i doradca swego klienta?
Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska