szukaj >

postępowanie dyscyplinarne

Dwa projekty, odmienne zasady, ten sam minister

 

 

Immanentną cechą każdego prawdziwego samorządu jest własne sądownictwo dyscyplinarne. Projekt zmian ustawy - Prawo o adwokaturze odbiera samorządowi adwokackiemu sądownictwo dyscyplinarne i przekazuje je sądom apelacyjnym w pierwszej, a Sądowi Najwyższemu - w drugiej instancji. Projekt ten, autorstwa ministra sprawiedliwości, ma poprzeć rząd jako część programu reform związanych z wymiarem sprawiedliwości, mimo negatywnych opinii samych adwokatów, sędziów, profesorów prawa i organizacji (CCBE, Fundacji Helsińskiej).

 

W toku dyskusji szybko zapomniano o innym, przeciwstawnym projekcie - tego samego ministra - opartym na dotychczasowym sądownictwie samorządowym, wprowadzającym jedynie poszerzenie uprawnień ministerialnych, akceptowanych również przez adwokaturę.

 

Dwa projekty, odmienne zasady, ten sam minister to dowód braku jednolitej koncepcji i innej niż polityczna motywacji zmian. Trudno uwierzyć, że w jednym miesiącu sądownictwo samorządowe jest złe, w drugim dobre.

 

Konsultacje, których nie było

 

Niestety, niewielkie szanse współdziałania w rządowym tworzeniu dobrego prawa mają władze samorządu.

 

Żenująca jest historia konsultacji aktualnego projektu, prowadzonych w ramach Rządowego Centrum Legislacji. Zwykle zaproszenia dla Naczelnej Rady Adwokackiej (NRA) docierały przynajmniej trzy dni przed planowanym posiedzeniem Centrum. W tym wypadku stało się inaczej. Zaproszenie (bez materiałów do dyskusji) przysłano faksem półtorej godziny przed terminem spotkania, co skutecznie uniemożliwiło udział przedstawicieli władz adwokatury i wyrażenie szczegółowej opinii o jakości przygotowanych przepisów. Z ulgą przyjęto więc informację, że spotkanie odbędzie się tydzień później. Jakież było zdziwienie przedstawiciela NRA, którego na tym spotkaniu poinformowano, że zasadnicza część dyskusji odbyła się w poprzednim tygodniu, może więc wnosić tylko incydentalne uwagi do treści projektu, a w istocie oczekuje się jedynie przyjęcia wcześniej przyjętych rozwiązań, które dla samorządu oczywiście nie były do zaakceptowania.

 

Sprzeciw adwokatury znalazł odbicie w liście prezesa NRA skierowanym niezwłocznie na ręce ministra sprawiedliwości wraz z informacją o projekcie zmian w postępowaniu dyscyplinarnym przygotowanym przez samorząd adwokacki, a uwzględniającym wiele innych, niezauważonych przez Ministerstwo Sprawiedliwości, problemów, mających wpływ na sprawne prowadzenie czynności rzeczników i rozpraw dyscyplinarnych. Samorząd adwokacki dysponuje też opinią o niezgodności projektu z konstytucją. Ani protest, ani opinia, ani informacje nie zainteresowały ministra sprawiedliwości. Łatwo można sobie wyobrazić, jak będzie brzmiało uzasadnienie do rządowego projektu zmian - jeśli zostanie przez rząd przyjęty i skierowany do Sejmu: „Projekt był konsultowany z Naczelną Radą Adwokacką”, i już żaden z posłów i senatorów nie będzie wiedział, jak te konsultacje naprawdę wyglądały.

 

Zbędne obciążanie Sądu Najwyższego

 

Nie wiadomo także, z jakich konkretnych przypadków wywodzą się uogólnienia o złej kondycji adwokackiego sądownictwa dyscyplinarnego ostatnich lat, skoro w latach 2005-2006 minister sprawiedliwości nie złożył żadnej kasacji od ostatecznego rozstrzygnięcia sądu dyscyplinarnego, a jest o nich informowany na bieżąco. Nigdy też w tych latach - podobnie jak wcześniejszych - nie skorzystał z prawa wglądu do akt, żądania informacji czy doręczania orzeczeń innych niż doręczane z urzędu.

 

Oceniając przygotowane przez rząd założenia reformy wymiaru sprawiedliwości, dawało się zauważyć tendencje przynajmniej do wzmocnienia autorytetu władzy sądowniczej, której imperium, przy jednoczesnym zapewnieniu jej niezawisłości, stanowi konstytucyjny fundament państwa prawa.

 

Z tego punktu widzenia trudno wyobrazić sobie sędziów Sądu Najwyższego (w większości profesorów prawa, wieloletnich praktyków), którzy będą poświęcać swój cenny i oszczędzany na rzecz rozpoznania skarg kasacyjnych czas na sądzenie odwołań od orzeczeń dyscyplinarnych sądów I instancji (apelacyjnych) w sprawach dotyczących np. ukarania adwokata za spóźnienia na rozprawy, aplikanta, który nie wypełnia obowiązków szkolenia, albo koleżeńskich sporów między adwokatami czy też aplikantami adwokackimi. Biorąc pod uwagę narastającą z roku na rok ich liczbę, sprawy te staną się chyba wiodące w pracy sądów.

 

Kosztem autorytetu

 

Tym samym zamiar całościowego przekazania sądownictwa dyscyplinarnego sądom powszechnym może doprowadzić do obniżenia autorytetu władzy sądowniczej,uwikłanej w spory o charakterze etyczno-zawodowym samorządów prawniczych. Nie można uznać za poważne ograniczenia zakresu kognicji SN w sprawach karnych do rozpoznawania kasacji jedynie w razie wymierzenia kary pozbawienia wolności bez warunkowego jej zawieszenia, jednocześnie obarczając go sądownictwem dyscyplinarnym nad tysiącami przedstawicieli zawodów prawniczych.

 

Interesujące wydaje się także to, w jaki sposób sądy powszechne będą orzekać na podstawie uchwał NRA, taka jest bowiem forma uchwalania zbioru zasad etyki adwokackiej i godności wykonywania zawodu. Ale dla twórców projektu niewątpliwie nie stanowi to przeszkody.

 

Pierwszy prezes SN prof. dr hab. Lech Gardocki, przedstawiając w ostatnich latach sprawozdania z działalności SN, podkreślał spełnienie oczekiwań w zakresie przyspieszenia rozpoznania skarg kasacyjnych i kasacji - elementu bardzo ważnego nie tylko z punktu widzenia możliwej przewlekłości postępowania, ale przede wszystkim niezwykle istotnej gwarancji dla osób skarżących rozstrzygnięcia sądowe (często w sprawach karnych odbywających już z tego tytułu karę). Być może w Ministerstwie Sprawiedliwości uznano, że sędziom SN grozi bezczynność, jeśli nadal będą wykazywać taką aktywność w wypełnianiu swoich obowiązków. Może przekazanie sądownictwa nad samorządami ma przywrócić zaburzoną w ten pozytywny sposób równowagę? Niestety, nieznane są analizy dotyczące czasu, jaki sądy apelacyjne i SN poświęcą na nowe obowiązki, ani kosztów wprowadzenia nowego systemu.

 

Zmiany są potrzebne, ale...  

 

Adwokatura nie protestuje przeciwko zmianom - są one potrzebne i w wymiarze sprawiedliwości, i w samorządach zawodowych. Jej władze opracowały wiele z nich i pracują nad dalszymi. Protestuje natomiast przeciwko kolejnym nieprzemyślanym projektom, które prowadzą raczej do chaotycznego przestawiania pionków na szachownicy i prowokują skargi do Trybunału Konstytucyjnego, niż zachęcają do poważnej debaty nad kształtem zawodów prawniczych, w której samorządy mogłyby zgłaszać swoje propozycje bez obawy, że zostaną one wykorzystane w sposób niemający nic wspólnego z ich założeniami.

 

Jednym z haseł exposé premiera Jarosława Kaczyńskiego była walka z korporacjami. Adwokatura jest już tym hasłem - powtarzanym od dawna przez PiS - zmęczona, ma dość walki, która prowadzi do destrukcji i osłabia wiarę w autorytety; czeka na to, by nadszedł wreszcie czas rzetelnych, rozumnych reform.

 

Joanna Agacka-Indecka

wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej

 

źródło: Rzeczpospolita, 21.08.2006

Biuletyn Informacji Publicznej Naczelnej Rady Adwokackiej redaguje adw. Rafał Dębowski
e-mail: redaktor.bip@nra.pl
Osoba odpowiedzialna za treść: adw. Rafał Dębowski
Data modyfikacji: 2006/08/21 08:32:18
Redaktor: Główny redaktor Biuletynu