Odcinanie się od korzeni oznaczałoby samounicestwienie adwokatury
Tradycja to tożsamość
Zabierając głos w sprawie artykułu Andrzeja Goszczyńskiego „Palestra zbyt przywiązana do tradycji” ("Rz" z 31 grudnia 2005 r.), zacznę od stwierdzenia, że jego ton odbiega od obiektywizmu i przez to niewątpliwie traci na sile przekazu
Adwokatura przechodzi obecnie zmiany i to nie podlega dyskusji. Znajduje się pod ostrzałem i to też daje się zauważyć. Pamiętajmy także, iż wprowadzone ostatnio zmiany legislacyjne dotyczące tej grupy zawodowej mają rewolucyjny charakter.
W dobie tych przemian nie można jednak dopuścić do tego, by upowszechnił się obraz adwokatury staroświeckiej, a każdy adwokat postrzegany był jako despota wrogo nastawiony do zmian. Adwokat to wolny zawód i takim musi pozostać, a wynika to z jego istoty. Adwokatura broni tradycji, gdyż broni swej tożsamości.
Dzisiejsza adwokatura powstała w konkretnych warunkach historycznych i ustrojowych. Odcinanie się od korzeni oznaczałoby samounicestwienie. O co więc chodzi autorowi krytykującemu palestrę przywiązaną do tradycji? Generalnie o to, by połączyć adwokatów z radcami, zweryfikować reklamę, cenniki usług ogłaszać publicznie, odebrać korporacji sądownictwo dyscyplinarne.
Na zakończenie pada zarzut nepotyzmu i elitarności zawodu. Odnosząc się do tych zarzutów, zauważmy, co następuje. Odmienny jest rodowód adwokata i radcy prawnego, choć niewątpliwie taki podział nie był naturalny. Jednakowoż ukształtowana przez lata odrębność zawodowa tworzy poważne utrudnienia czy wręcz przeszkadza w zadekretowanej unifikacji. Daje się zauważyć stopniowe poszerzanie sfery obsługi prawnej świadczonej przez radców prawnych, ale nie jest to wcale jednoznaczne z koniecznością połączenia zawodów.
Osobiście nie jestem zwolennikiem unifikacji i uważam, że poprzez radykalne zwiększenie populacji i wymieszanie grup adwokatura utraci swą tożsamość. Takie zjawisko nie leży ani w interesie demokratycznego państwa, ani pojedynczego obywatela.
Ponadto należałoby wtedy przyjąć jednakowe kryteria, w tym rezygnację radców prawnych ze stosunku pracy i wykonywanie tylko wolnego zawodu, konieczność lustracji itp., o czym nie wspomina się zbyt często. Nie można więc traktować tej kwestii jako oczywistej i przesądzonej, nawet jeśli część środowiska adwokackiego jest „za”.
Poszerzenie zakresu informacji o usługach adwokackich świadczy o tym, iż korporacja idzie z duchem czasu i widzi konieczność anonsowania dokładniejszych danych o prowadzonej działalności. Nieporozumieniem byłoby jednak ogłaszanie cenników usług, gdyż prowadzenie obrony czy zastępstwa procesowego w konkretnej sprawie karnej bądź cywilnej nie jest taśmową obsługą.
Podane w artykule przykłady negatywne nie są w żaden sposób zweryfikowane statystycznie. Nie można czynić z pojedynczych przypadków reguły generalnej, bo znowu wyjdzie na to, iż cała adwokatura jest zepsuta, a wszyscy adwokaci są nieuczciwi. Podobnie rzecz się ma z postępowaniem dyscyplinarnym.
Pomysł odebrania korporacjom prawniczym (nie tylko adwokackiej) takiego uprawnienia nie jest nowy, a ostatnio lansuje się go ze szczególną siłą. Wypada zauważyć, iż po ostatnich zmianach sprowadziłoby to rolę korporacji li tylko do czynności rejestrowych i częściowo szkoleniowych. Pytanie, komu na tym zależy, należy pozostawić bez odpowiedzi.
W jednym trzeba przyznać autorowi rację: palestra powinna częściej delegować swych reprezentantów do najwyższych władz i częściej zabierać głos w sprawach ogólnospołecznych.
Wtedy z pewnością głos środowiska byłby nie tylko lepiej słyszalny, ale miałby większą siłę sprawczą.
Janusz Czarniecki
adwokat
członek Okręgowej Rady Adwokackiej w Rzeszowie
Źródło: „Rzeczpospolita”, 6.01.2006 r.
Artykuł A. Goszczyńskiego "Palestra zbyt przywiązana do tradycji" - do pobrania – w formie .pdf