Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie podjęła 30 marca uchwałę, w której zwróciła się do Naczelnej Rady Adwokackiej o zwołanie najpóźniej do 18 czerwca nadzwyczajnego zjazdu adwokatury. Zjazd miałby wyrazić stanowisko palestry w sprawie ministerialnych projektów zaostrzenia nadzoru nad samorządem adwokackim oraz odebrania mu sądownictwa dyscyplinarnego.
Uchwała wzywa także do zasadniczej reorganizacji adwokatury, przyjęcia przez zjazd regulaminów działania jej organów. Zjazd powinien także powołać komisję edukacyjną, która opracowałaby programy doskonalenia zawodowego adwokatów i kształcenia aplikantów w adwokackich szkołach prawa.
- Nie ma konfliktu między radą warszawską a Naczelną Radą - wyjaśnia Jakub Jacyna, członek prezydium ORA w Warszawie. - Jest natomiast dyskusja, która ma doprowadzić do wyboru najlepszej drogi rozwiązania konfliktu między adwokaturą czy szerzej środowiskiem prawniczym a przeciwnikami jego samorządności. W tej dyskusji największa izba skupiająca jedną trzecią wszystkich adwokatów opowiedziała się za zwołaniem zjazdu, najwyższego organu adwokatury, który właśnie teraz powinien wyrazić jej stanowisko w istotnych kwestiach ustrojowych i zwrócić uwagę opinii publicznej na zawłaszczanie przez władze państwowe kolejnych dziedzin działania samorządu. Jakub Jacyna podkreśla, że nie chodzi o wymianę władz.
- Nie wychodzimy od spraw personalnych, co najwyżej możemy do nich dojść - mówi.
Jak rozumieć postulat reorganizacji adwokatury? Od dawna duże izby adwokackie kwestionują sens istnienia tych mniejszych. Nie jest to jednak jedyny element zmian organizacyjnych. Warszawscy adwokaci mówią o wprowadzeniu obowiązkowego doskonalenia zawodowego, ujednoliceniu szkolenia aplikantów palestry, odejściu od systemu patronatu i powołaniu pięciu szkół adwokackich.
Do zwołania nadzwyczajnego zjazdu palestry potrzeba wniosków co najmniej jednej trzeciej wszystkich okręgowych rad adwokackich. Musi zatem opowiedzieć się za tym osiem rad.
Na razie nie poparła go ani jedna. Pomysł jest odbierany niechętnie - dowiaduje się „Rzeczpospolita”. Wiele wskazuje na to, że nie znajdzie oddźwięku, choć okręgowe rady dopiero będą nad nim debatować.
- Nie traktowałbym tej inicjatywy jako czegoś nadzwyczajnego. To normalna sprawa, że część kolegów chciałaby się wypowiedzieć na szerszym forum - mówi Stanisław Rymar, prezes NRA. - Do dyskusji jest niezbędna wymiana poglądów. Na razie nie są one jeszcze na tyle dojrzałe, by podejmować wiążące decyzje na zjeździe.
Kazimierz Wójcicki, dziekan ORA w Katowicach, stwierdza dyplomatycznie:
- Musi się wypowiedzieć rada. Osobiście mam za mało wiedzy o istotnych powodach tej inicjatywy, by móc ją ocenić.
Ireneusz Walencik