TURYSTYKA Propozycje nowego prawa górskiego
Lepiej dla narciarzy, korzystniej dla właścicieli
Właściciele gruntów w górach nie będą mogli blokować dostępu do stoków. Narciarze będą musieli się ubezpieczać, a za nieostrożną jazdę dostaną mandat.
Tak wynika z projektu prawa górskiego przygotowanego przez środowisko narciarzy i prawników związane z warszawskim Magazynem NTN. Od końca stycznia pod projektem będą zbierane podpisy, m.in. w Zakopanem, Białce Tatrzańskiej i Szczyrku. To jedna z kilku inicjatyw legislacyjnych powstałych w efekcie konfliktu rodziny Byrcynów z Polskimi Kolejami Linowymi na Gubałówce.
Projektodawcy proponują, aby tam, gdzie dopiero mają powstać trasy narciarskie, właściciele terenów składali deklaracje, czy są tym zainteresowani. Złożenie deklaracji będzie zgodą na udostępnienie gruntów w zamian za odpowiednią opłatę.
- Grunty leżące na już istniejących trasach stawałyby się częścią nartostrad, gdy przykryje je śnieg. Ich właściciele nie mieliby prawa odmówić dostępu do nich, ale w zamian dostawaliby wynagrodzenie - mówi warszawski radca prawny Michał Wawrykiewicz, twórca projektu. Organizatorzy muszą w ciągu trzech miesięcy zebrać 100 tys. podpisów, co pozwoli wnieść ustawę do Sejmu jako projekt obywatelski.
Dwa kolejne projekty
Swoje propozycje mają też Polskie Koleje Linowe. Założenia przygotowane przez krakowskiego adwokata Janusza Długopolskiego dopuszczają wywłaszczenia na cele sportowe.
- To byłaby jednak ostateczność - podkreśla Długopolski. - Wcześniej właściciel gruntów mógłby przystąpić do wspólnego przedsięwzięcia albo ustanowić odpłatną służebność.
Zdaniem Długopolskiego pozyskiwanie terenów narciarskich to absolutny priorytet. Dlatego w założeniach do ustawy opracowanych dla PKL proponuje też ułatwienia w budowie infrastruktury narciarskiej na terenach parków narodowych.
Własny projekt w tej sprawie chce złożyć także Liga Polskich Rodzin. Myśli o wprowadzeniu sądowego przymusu oddania gruntów na cele narciarskie, gdy właściciel działki nie zgadza się na to w dobrowolnej umowie. Chodzi tu o rozwiązanie podobne do tzw. służebności gruntowej. Służebność narciarska obejmowałaby swobodę przejazdu na nartach, instalacji urządzeń technicznych potrzebnych do funkcjonowania wyciągów, naśnieżania i zabezpieczenia tras zjazdowych. Sąd ma jednak interweniować tylko w ostateczności, wcześniej biznesmeni powinni się sami porozumieć z właścicielami gruntów.
Z tych wszystkich inicjatyw cieszy się poseł Jacek Falfus (PiS), który od wielu lat lobbuje za uchwaleniem prawa górskiego.
- Taka kompleksowa regulacja jest potrzebna, a oczywiście najbardziej newralgicznym punktem jest dostęp do stoków - podkreśla.
Na stoku jak na drodze
Projekt obywatelski przewiduje też, że narciarzy na stokach obowiązywałyby regulacje podobne do kodeksu drogowego. Projektodawcy chcą wykorzystać m.in. propozycję utworzenia kodeksu narciarskiego, z którą wyszli jeszcze w latach 70. prof. Władysław Lenkiewicz i dr Andrzej Rozmarynowicz. Wawrykiewicz zaznacza, że już teraz pomocniczo korzystają z niej sądy rozstrzygające sprawy wypadków na stokach.
Za wykroczenia na stoku groziłaby też odpowiedzialność karna.
- Gdy ktoś porusza się z ewidentnie dużą prędkością na stoku, gdzie jeżdżą głównie dzieci, natychmiast powinien być zatrzymany iotrzymać mandat. W Europie Zachodniej to standard - podkreśla Wawrykiewicz.
Nie ma natomiast mowy o punktach karnych ani o jakimkolwiek narciarskim prawie jazdy. Uprawnienia do ścigania narciarskich piratów mieliby policjanci i strażnicy gminni.
Narciarze musieliby też obowiązkowo wykupić ubezpieczenie OC.
- W porównaniu z ceną sprzętu byłyby to grosze. To nie jest żadna nowość, bo i tak prawie każdy Polak jadący na narty za granicę takie ubezpieczenie wykupuje - zaznacza Wawrykiewicz. Obowiązkowe OC musieliby wykupić także właściciele infrastruktury (m.in. wyciągów). Natomiast osoby jeżdżące poza trasami (np. freeriderzy i ski-alpiniści) musiałyby mieć też detektory antylawinowe, a dzieci do lat czternastu - kaski.
MICHAŁ KOSIARSKI
źródło: „Rzeczpospolita”, 11.01.2006
Tu można pobrać projekt założeń do ustawy autorstwa Adw. Janusza Długopolskiego: