Adwokat bez pełnomocnictwa nie odpowiada za terminy
Kto zatrudnia adwokata lub radcę prawnego i wie, że upływa już termin do wniesienia apelacji czy zażalenia, powinien sam zatroszczyć się o udzielenie mu pełnomocnictwa. Bez tego nie może domagać się odszkodowania za skutki jego zaniedbań
Takie wnioski płyną z wyroku Sądu Najwyższego z 29 listopada 2006 r. kończącego sprawę o odszkodowanie wytoczoną przez Jerzego B. radcy prawnemu Mirosławowi H. Klient zarzucał radcy zbyt późne złożenie wniosku o przywrócenie terminu do wniesienia apelacji. Radca wskazywał, że nie otrzymał na czas pełnomocnictwa procesowego.
Spotkanie z radcą
W 1997 r. Jerzy B. został pozwany przez Tadeusza M. o rentę. Tę rentę sąd przyznał wcześniej Tadeuszowi M. od klubu sportowego - spółki z o.o. - który został zlikwidowany. Wskutek likwidacji klubu zniknął zobowiązany do wypłaty renty. Zdaniem Tadeusza M. winę za to ponosił Jerzy B. jako likwidator spółki, który teraz powinien mu ją wypłacać tytułem odszkodowania za wyrządzoną szkodę.
W listopadzie 1999 r. na rozprawie, o której Jerzy B. nie był zawiadomiony, zapadł wyrok zasądzający od niego rentę na rzecz Tadeusza M. Jerzy B. dowiedział się o tym wyroku 22 lutego 1999 r., gdy na jego podstawie komornik wszczął przeciwko niemu egzekucję. Po paru tygodniach 5 marca 1999 r.
Jerzy B. spotkał Mirosława H. w firmie, w której ten był radcą prawnym, i powiedział mu o swych kłopotach. Mirosław H. poszedł z nim do komornika, przewodniczącej wydziału sądu i adwokata Tadeusza M., by - jak potem tłumaczył - zorientować się w stanie sprawy i rozważyć, co w niej można jeszcze zrobić.
Dopiero 30 marca 1999 r. radca złożył w imieniu Jerzego B. wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia apelacji od niekorzystnego dla niego wyroku sądu. Wniosek ten sąd oddalił jako spóźniony.
Jerzy B. wystąpił przeciwko radcy do sądu o odszkodowanie, za szkodę, jaką - jego zdaniem - poniósł wskutek zbyt późnego złożenia tego wniosku. Szkoda miała być równa temu, co sąd wyrokiem z listopada 1998 r. zasądził od niego na rzecz Tadeusza M.
Niewłaściwe wykonanie umowy w rachubę nie wchodzi
Sąd I instancji ustalił, że tygodniowy termin do złożenia wniosku o przywrócenie terminu do wniesienia apelacji upłynął najpóźniej 15 marca 1999 r., jako że Jerzemu B. odpis wyroku doręczony został 8 marca. Do czasu upływu tego terminu radca niewątpliwie nie miał pełnomocnictwa procesowego Jerzego B. Nie wchodzi więc w rachubę odpowiedzialność za niewłaściwe wykonanie umowy, skoro takowa nie istniała.
W skardze kasacyjnej Jerzy B. zarzucił naruszenie art. 471 kodeksu cywilnego ustanawiającego odpowiedzialność za niewłaściwe wykonanie umowy. Twierdził, że działania podjęte przez radcę - wizyta w sądzie, rozmowy z komornikiem itd. - świadczą, iż doszło faktycznie do zawarcia umowy - zlecenia. Jeśli Mirosław H. jako radca zajmujący się prowadzeniem spraw sądowych nie chciał przyjąć zlecenia, powinien był stosownie do art. 736 k.c. zawiadomić go o tym. Jerzy B. przekonywał też o istnieniu związku przyczynowego między zaniedbaniem radcy a szkodą. Gdyby bowiem termin do wniesienia apelacji został przywrócony - argumentował - sąd uwzględniłby ją i roszczenia Tadeusza M. oddalił, ponieważ nie można było Jerzego B. traktować jako likwidatora klubu.
Umowa nie obejmuje umocowania
Sąd Najwyższy kasację oddalił. Sędzia Hubert Wrzeszcz stwierdził, że do umowy, jaka łączy radcę czy adwokata z klientem, stosuje się przepisy kodeksu cywilnego o zleceniu, z pierwszeństwem dla przepisów ustaw o adwokaturze i radcach prawnych. Z umową tą w ścisłym związku pozostaje pełnomocnictwo procesowe. Pełnomocnictwo udzielane na podstawie przepisów kodeksu postępowania cywilnego ma jednak charakter odrębny i samodzielny od tej umowy. Umowa - zlecenie nie obejmuje umocowania do występowania w sądzie. Artykuł 734 § 2 k. c., ustanawiający zasadę, że z braku odmiennej umowy - zlecenia obejmuje umocowanie do wykonywania czynności w imieniu dającego zlecenie, nie dotyczy pełnomocnictwa procesowego - zaznaczył sędzia. Dochodzone w tej sprawie odszkodowanie łączone jest z niedopełnieniem czynności procesowej: złożenia w odpowiednim czasie wniosku o przywrócenie terminu. Taka czynność wymaga pełnomocnictwa procesowego. W czasie zaś, gdy biegł termin do jego złożenia, radca takiego pełnomocnictwa niewątpliwie nie miał.
Także w ocenie SN nie było wobec tego podstaw do obciążania radcy odpowiedzialnością za niewłaściwe wykonanie umowy (sygn. II CSK 208/06).
IZABELA LEWANDOWSKA
źródło: Rzeczpospolita, 22.12.2006