Rzeź kandydatów na aplikacje
Ponad 80 proc. kandydatów oblało w sobotę egzamin na aplikację adwokacką - szacuje Naczelna Rada Adwokacka. Podobnie jest u radców
Pytania przygotowała ministerialna komisja. Już drugi rok to nie korporacje prawnicze, ale resort sprawiedliwości organizuje egzaminy. Stało się tak po wieloletniej walce absolwentów prawa o odebranie korporacjom wpływu na przyjęcia na aplikacje. Absolwenci zarzucali korporacjom ograniczanie przyjęć i nepotyzm.
Teraz egzamin to tzw. test jednokrotnego wyboru. Pytania układa komisja złożona z pięciu osób: trzy wyznacza minister, a dwie - korporacja. Komisja przygotowuje też klucz do oceny pytań. W zeszłym roku część pytań i kluczy okazała się na tyle wadliwa, że sądy administracyjne uznawały skargi osób, które wyłożyły się na nich na egzaminie.
W tym roku odbyła się rzeź. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Joanna Agacka-Indecka w poniedziałek wydała oświadczenie: „Z najwyższym niepokojem przyjęłam wstępne informacje o wynikach (...). W niektórych izbach liczba osób, które zdały egzamin na aplikację adwokacką, nie przekroczyła kilku procent. W skali kraju, jak się szacuje, liczba kandydatów, którzy nie zdali egzaminu na aplikację adwokacką, może sięgnąć nawet 85 proc.”.
Za taki stan rzeczy pani prezes obarcza winą polityków i ministerstwo: „Większość zdających ocenia test jako bardzo trudny, nadmiernie szczegółowy i wymagający zbyt obszernej wiedzy. Powstaje wrażenie, że politycy i urzędnicy państwowi nie poradzili sobie z zadaniem, które sami na siebie przyjęli, zmieniając zasady egzaminu z samorządowego na ministerialny”.
Skąd wiadomo, że rzeź kandydatów to wina źle napisanych pytań, a nie słabego poziomu zdających?
- Ministerstwo do teraz nie udostępniło nam pytań egzaminacyjnych, więc możemy się opierać tylko na opiniach zdających - mówi adwokat Andrzej Siemiński. - A także na historii zeszłorocznych egzaminów, gdzie część pytań okazała się wadliwa.
W zeszłym roku na aplikację adwokacką startowało 3095 osób, a zdało 1486, czyli 48 proc. W 2005 r., gdy egzaminowała adwokatura, zdało 70 proc.
Podobnie jest u radców prawnych. Ze wstępnych danych zebranych przez Krajowa Izbę Radców Prawnych wynika, że zdało od 10 do 12 proc. kandydatów: w Białymstoku - 25 na na 196 kandydatów, w Gdańsku - 58 na 397, w Poznaniu - 77 na 555, w Koszalinie - 7 na 70.
W Warszawie zdawało 2836 osób. Warszawska okręgowa izba musiała wynająć m.in. hale targowe w Centrum EXPO XXI. - Zdało 10-15 proc. - szacuje dziekan izby Dariusz Śniegocki.
Co było złe: pytania czy kandydaci? - Pytania były chyba bardziej ambitne niż w zeszłym roku. Może też część kandydatów specjalnie się nie przygotowywała zasugerowana łatwością zeszłorocznych pytań - ocenia mec. Śniegocki.
Jego zdaniem w zeszłym roku część z 1,1 tys. osób, które dostały się na aplikację w Warszawie, prezentowała niski poziom. W efekcie co dziesiąta nie była w stanie zdać egzaminów kończących pierwszy rok aplikacji.
Warszawska izba raczej nie będzie płakać, że w tym roku aplikantów będzie dużo mniej. Dzień przed egzaminem zwracała uwagę ministerstwu, że nie jest możliwe zapewnienie tak ogromnej liczbie aplikantów dobrej opieki patrona czy praktyk sądowych.
Ministerstwo sprawy na razie nie komentuje.
Ewa Siedlecka
źródło: Gazeta Wyborcza, 23.09.2008