Minister sprawiedliwości ogłosił w lipcu kolejny już w tym roku projekt zmian kodeksu postępowania cywilnego.
Warto zwrócić uwagę na uregulowania, które dotyczą braków formalnych i „braków fiskalnych” pism wnoszonych do sądów powszechnych przez profesjonalnych pełnomocników, w szczególności przez adwokatów i radców prawnych. Zawarte są one w nowym art. 1302 k.p.c. (patrz ramka).
Braki pism wnoszonych przez profesjonalistów będą miały następujące konsekwencje:
> każde pismo, które nie zostało opłacone należną opłatą stałą lub stosunkową obliczoną od wskazanej przez stronę wartości przedmiotu sporu, przewodniczący zwraca, wskazując na przyczyny zwrotu,
> każde pismo, które nie może otrzymać prawidłowego biegu, bo nie spełnia warunków formalnych, przewodniczący zwraca, wskazując na przyczyny,
> każdy środek zaskarżenia (apelacja, zażalenie, skarga kasacyjna, skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, sprzeciw od wyroku zaocznego, zarzuty od nakazu zapłaty, sprzeciw od nakazu zapłaty, skarga na orzeczenie referendarza sądowego, skarga na czynności komornika), który nie został opłacony należną opłatą stałą lub stosunkową obliczoną od wskazanej przez stronę wartości przedmiotu sporu, sąd odrzuca,
> każdy środek zaskarżenia wniesiony przez profesjonalistę, który nie może otrzymać prawidłowego biegu wskutek niezachowania warunków formalnych, sąd odrzuca.
Ukryte założenia
Nowością w uregulowaniach odnoszących się do zawodowych pełnomocników jest reguła druga i czwarta. Pierwsza i trzecia obowiązują od 2 marca 2006 r. Wynikają z obecnego brzmienia art. 130 2 k.p.c.
Reguły te na pierwszy rzut oka mają racjonalne podstawy. Od adwokata czy radcy prawnego można przecież wymagać wyższej staranności niż od nieprofesjonalnych uczestników postępowania. Wydaje się jednak, że są one oparte również na innych, niewyartykułowanych w uzasadnieniu projektu, założeniach. Po pierwsze, że kwestie dotyczące opłat sądowych i warunków formalnych pisma mają charakter techniczny, a więc nie są to zagadnienia prawne, które budzą jakiekolwiek wątpliwości. Po drugie, że sądy zawsze dążą do merytorycznego rozstrzygnięcia sporu, a więc nie istnieje praktyka wyszukiwania błahych uchybień stron po to, by uchylać się od merytorycznego rozstrzygnięcia sporu. Po trzecie, że adwokat lub radca prawny jest nieomylny, a wszelkie braki pism mają na celu przedłużenie postępowania. Po czwarte, że braki formalne i niewłaściwe opłacanie pism są główną przyczyną przewlekłości postępowań. Warto się nad tymi założeniami zastanowić
Sędziowie lubią braki
Pierwsze jest absurdalne dla każdego prawnika praktyka. Zarówno opłaty, jak i warunki formalne budzą liczne wątpliwości. Są one przedmiotem orzecznictwa i wypowiedzi w doktrynie. Spójrzmy na kwestię opłaty od zażalenia na odmowę uzasadnienia orzeczenia oraz jego doręczenia. Profesor prawa i wieloletni praktyk w jednym fragmencie swojego komentarza wskazuje, że zażalenie takie jest zwolnione z opłaty, a w innym, iż należna jest opłata podstawowa w wysokości 30 zł. Poszczególne warunki formalne mogą budzić podobne rozbieżności w interpretacji. Nawet tam, gdzie wątpliwości być nie powinno, sądy odnajdują braki formalne. Przykładowo, jeden z autorów artykułu został wezwany do uzupełnienia braku formalnego pozwu przez wniesienie opłaty skarbowej od pełnomocnictwa procesowego w dodatkowej kwocie 30 zł, ponieważ pełnomocnictwo zostało udzielone trzem osobom, a więc zdaniem sądu podlega opłacie skarbowej w wysokości 45 zł. Co więcej, nie ma nawet jasnych ustawowych kryteriów określenia, które wymagania dotyczące pism procesowych mają charakter warunków formalnych.
Drugie założenie jest również błędne. Praktyka pokazuje, iż sądy dużą wagę przywiązują do często banalnych kwestii formalnych. Zdarza się, iż sędziowie zamiast dokonywać gruntownej (acz pracochłonnej) analizy stanu faktycznego i prawnego sprawy, znajdują formalne braki i rozstrzygają sprawę bez wnikania w jej istotę. Jeszcze do niedawna funkcjonował pogląd, iż w postępowaniu gospodarczym wniosek o uzasadnienie wyroku czy o zwolnienie od kosztów sądowych musi być przesłany do sądu wraz z dowodem wysłania albo doręczenia drugiej stronie, chociaż w zwykłym postępowaniu sąd nie doręczałby odpisu takich wniosków stronie przeciwnej. Pisma bez takiego dowodu były zwracane. Dopiero na wskutek interwencji Sądu Najwyższego zaniechano tej praktyki.
Jeśli chodzi o trzecie założenie, to należy zauważyć, iż przypisywanie adwokatom i radcom prawnym z jednej strony nieomylności, a z drugiej złej woli w razie każdego braku formalnego lub nie uiszczenia opłaty nie znajduje żadnych podstaw faktycznych. Najczęściej pełnomocnicy dążą do szybkiego rozstrzygnięcia sporu. Ich ewentualne drobne pomyłki mogą być i są bez większej szkody dla szybkości postępowania korygowane na wezwanie sądu. Nie można też nie dostrzegać, że konsekwencje „zaniedbania” profesjonalisty obciążą ostatecznie klienta, który może nie zdawać sobie sprawy z tego, że korzystając z pomocy pełnomocnika, zmniejsza, a nie zwiększa szanse swojej wygranej w procesie cywilnym. W efekcie dalej się może rozwijać praktyka podpisywania pism przygotowanych przez pełnomocników przez ich klientów.
Czwarte założenie kłóci się z doświadczeniem osób mających jakąkolwiek styczność z sądami. To nie przez braki formalne czy fiskalne pism (zasadniczo naprawiane przez strony w terminie tygodniowym od doręczenia wezwania), lecz przez bezwład panujący w większości sądów Polska należy do ścisłej czołówki państw, w których najdłużej czeka się na wyrok w sprawie cywilnej. Duży wpływ na taki stan rzeczy mają m.in. „terminy instrukcyjne”, których sądy nie muszą przestrzegać (np. sporządzenie uzasadnienia wyroku).
Rozwiązanie zbyt drastyczne
Rozwiązanie problemu przewlekłości postępowania poprzez nadanie nowego brzmienia art. 130 2 k.p.c. jest drastyczne i niepotrzebne. Zbyt duża zachodzi dysproporcja między ograniczeniem prawa do rzetelnego rozstrzygnięcia sporu i potencjalnym przyspieszeniem postępowania. Nowe uregulowania zawsze pozwolą odczytać przepisy dotyczące opłat i warunków formalnych pism na niekorzyść strony procesu cywilnego. Sędziowie będą też mogli przyspieszyć postępowanie w sposób, o jaki zapewne nie chodziło autorom projektu noweli k.p.c. Niewątpliwie krótsze jest bowiem postępowanie ograniczone do badania kwestii opłat i braków formalnych niż dotyczące istoty sporu. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 12 marca 2002 r. podkreślił, że „sąd ferujący wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej nie może być sprowadzony do roli robota, mechanicznie odrzucającego pisma procesowe obywateli ze względu na uchybienia nieważące w żaden sposób na możliwości wydania orzeczenia”. Ustawodawca, zaostrzając po raz kolejny rygory postępowania cywilnego, powinien mieć tę sentencję na względzie.
Tomasz Chmal
adwokat w kancelarii White & Case
Michał Kocur
radca prawny w Warszawie