szukaj >

Apetyty ETS

 

Zachłanni sędziowie

 

Bez rozgłosu sędziowie z Luksemburga każdego roku odbierają kolejne kompetencje państwom narodowym. „Jeśli teraz nie powiemy stop, w końcu nasze kraje przestaną być suwerenne” - ostrzega kanclerz Austrii Wolfgang Schüssel.

 

Na początku roku Schüssel przejął od szefa brytyjskiego rządu Tony'ego Blaira przewodnictwo we Wspólnocie. Ograniczenie roli Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości ma być jednym z najważniejszych przedsięwzięć sześciomiesięcznej kadencji Austriaków na czele Wspólnoty.

Wiedeń rozsierdziły dwa wydane ostatnio przez unijnych sędziów wyroki. Jeden nakazywał władzom Niemiec dopuszczenie kobiet na równych prawach z mężczyznami do wszystkich stanowisk w armii, co wymagało nawet zmian w konstytucji. Drugi wymagał od władz Austrii równouprawnienia zagranicznych kandydatów starających się o miejsca na austriackich uniwersytetach w stosunku do kandydatów miejscowych. „To przecież powinno należeć wyłącznie do kompetencji władz narodowych”- oburzył się Schüssel w wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Süddeutsche Zeitung”.

W 54-letniej historii trybunału wspomniane wyroki wcale nie należą do najbardziej kontrowersyjnych. W 1964 roku w przełomowym orzeczeniu Costa przeciw Enel sędziowie uznali, że prawo europejskie jest nadrzędne wobec rozwiązań krajowych. Jeśli przepisy są sprzeczne, zmienić trzeba prawo krajowe. 6 lat później trybunał postawił kropkę nad „i”, stwierdzając w innym przełomowym wyroku, że nawet zapisy konstytucji narodowych państw Unii muszą, w razie konieczności, zostać zmienione, jeśli są sprzeczne z prawem wspólnotowym. Właśnie to rozwiązanie wciąż wywołuje sprzeciw wielu polityków PiS.

W następnych latach Trybunał Sprawiedliwości podcinał kolejne filary narodowej suwerenności. W 1979 roku uznał, że żadne normy, nawet stosowane od lat, nie mogą być przeszkodą dla swobodnego przepływu towarów. Precedensem okazał się inny skład likieru z czarnej porzeczki we Francji i Niemczech. Nieco później trybunał podał nawet w wątpliwość suwerenność sądów krajowych, uznając, że ich wyroki w sprawach europejskich nie muszą być wiążące, jeśli przed ich wydaniem sądy nie zasięgnęły opinii Trybunału Sprawiedliwości. Zdaniem luksemburskich sędziów tylko w ten sposób można zapewnić identyczne interpretowanie wspólnotowego prawa na terenie całej Unii.

- To jest problem - mówi jednak o rozrastających się kompetencjach trybunału minister ds. europejskich Jarosław Pietras.

Wolfgang Schüssel, przywódca jednego z najbardziej eurosceptycznych krajów Unii, uważa, że problem ograniczenia uprawnień luksemburskich sędziów można podjąć przy okazji rozważań o losie europejskiej konstytucji. Austriacy chcą w tej sprawie zorganizować szereg międzynarodowych konferencji. Ostateczne decyzje o tym, co robić z unijną ustawą zasadniczą, miałyby zapaść w przyszłym roku.

Jarosław Pietras ostrzega jednak, że nie tędy droga. Jego zdaniem ograniczenie uprawnień trybunału wymagałoby zmiany europejskich traktatów. Nawet, gdyby była na to zgoda 25 państw Unii, nie bardzo wiadomo, jak przeprowadzić reformę. Bo jeśli pozbawić sędziów prawa do interpretacji części unijnych postanowień, to mogą pozostać one martwą literą. Lepszą drogą, uważa polski minister, jest zmiana prawa i sposobu jego opracowywania. Wiele przepisów jest bardzo ogólnych, ponieważ są wynikiem piętrowych kompromisów między wieloma państwami UE, z których każde ma swoją tradycję prawną. To właśnie daje szerokie pole luksemburskim sędziom do interpretacji przepisów po swojemu.

- Trybunał w Luksemburgu wybrał tzw. metodę celową interpretacji prawa. Sędziowie starają się określić, jaki był cel uchwalenia danej unijnej dyrektywy, i do tego dostosować interpretację poszczególnych przepisów. W sądach narodowych częściej rozstrzygają konkretne zapisy ustaw - tłumaczy Stephen Boucher, ekspert fundacji Notre Europe w Paryżu.

Na świecie nie ma drugiego sądu ponadnarodowego o tak rozległych kompetencjach jak Trybunał Sprawiedliwości. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu na przykład ma o wiele węższy zakres orzekania. Wątpliwości budzi też system podejmowania decyzji przez 25 sędziów: każdy z nich reprezentuje jeden kraj, bez względu na jego wielkość. Decyzje są podejmowane zwykłą większością, jednak bez prawa do publikowania zdań odrębnych i informacji, kto jak głosował. To powoduje, że sędziowie najczęściej kierują się „dobrem Unii”, zapominając o specyfice kraju pochodzenia.

W takim rozwiązaniu minister Pietras widzi jednak i dobrą stroną. Sąd staje się, siłą rzeczy, sojusznikiem słabszych i biedniejszych w Unii, a więc takich jak Polska. Bez niego trudno byłoby zmusić największe kraje Wspólnoty do wypełniania niewygodnych dla nich przepisów, których nie brakuje.

 

JĘDRZEJ BIELECKI

 

 

 

źródło: Rzeczpospolita, 16.01.2006

 

Biuletyn Informacji Publicznej Naczelnej Rady Adwokackiej redaguje adw. Rafał Dębowski
e-mail: redaktor.bip@nra.pl
Osoba odpowiedzialna za treść: adw. Rafał Dębowski
Data modyfikacji: 2006/01/16 12:13:58
Redaktor: Główny redaktor Biuletynu