szukaj >

Prof. Lech Gardocki: "błędny projekt"

 

Odebranie korporacjom prawa do decydowania o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego w stosunku do swoich członków i przekazanie go specjalnym prokuratorom jest posunięciem niebezpiecznym

 

W Ministerstwie Sprawiedliwości przygotowany został ostatnio projekt ustawy o postępowaniu dyscyplinarnym wobec osób wykonujących zawody prawnicze, który wzbudził wzburzenie i głosy protestu w środowisku prawniczym. Przyszła ustawa ma wprowadzić w dużym stopniu jednolity tryb postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów, prokuratorów, adwokatów, radców prawnych, notariuszy i komorników. Dotyczyć też ma asesorów sądowych w sądach powszechnych, asesorów prokuratorskich, notarialnych i komorniczych oraz aplikantów adwokackich, radcowskich, komorniczych i notarialnych.

 

Najważniejsze zmiany proponowane w projekcie dotyczą organów rozpoznających sprawy dyscyplinarne oraz organów pełniących funkcje dochodzeniowe i oskarżycielskie. Rozpoznawaniem spraw dyscyplinarnych mają się zajmować w pierwszej instancji sądy apelacyjne (planuje się powołanie w nich specjalnych wydziałów dyscyplinarnych), a w drugiej instancji - Sąd Najwyższy. Przy czym rozpoznawanie spraw dyscyplinarnych ma być jawne. Jak łatwo zauważyć, jest to model, który od kilku już lat obowiązuje w stosunku do sędziów sadów powszechnych. Znawcy przedmiotu na podstawie obserwacji praktyki twierdzą, że okazał się funkcjonalny (zob. Wiesław Kozielewicz „Model, który się sprawdza”, „Rz” z 9 marca). Przeniesienie tego modelu na inne zawody prawnicze budziłoby chyba mniejsze wątpliwości, gdyby nie inne rozwiązania proponowane w projekcie.

 

Co do tego sądowego modelu rozpoznawania spraw dyscyplinarnych niewątpliwie nie można zlekceważyć głosu Naczelnej Rady Adwokackiej. Twierdzi ona w swoim oświadczeniu, że rozwiązania proponowane w projekcie są sprzeczne z art. 17 ust. 1 Konstytucji RP, który samorządom zawodowym, reprezentującym zawody publicznego zaufania, powierza sprawowanie pieczy nad należytym wykonywaniem tych zawodów.

 

Moim zdaniem, sprawowanie sądownictwa dyscyplinarnego w stosunku do przedstawicieli zawodów prawniczych przez sądy apelacyjne i Sąd Najwyższy dawałoby gwarancję wysokiego poziomu orzecznictwa. Choć uszczupliłoby samorządność korporacji prawniczych, nie zagroziłoby jej w sposób istotny, pod warunkiem jednak, że inaczej ukształtowane byłyby w projekcie ustawy kompetencje w zakresie dyscyplinarnych „organów ścigania”.

 

Mam zasadnicze zastrzeżenia do proponowanej likwidacji istniejącej w poszczególnych korporacjach instytucji rzeczników dyscyplinarnych i utworzenia na jej miejsce nowych organów, w postaci specjalnej grupy prokuratorów, zajmujących się tylko sprawami dyscyplinarnymi sędziów, prokuratorów, adwokatów, radców prawnych, notariuszy i komorników. Powołany byłby (przez pierwszego prezesa Sądu Najwyższego na wniosek prokuratora generalnego i po zasięgnięciu opinii Rady Prokuratorów przy prokuratorze generalnym), spośród prokuratorów Prokuratury Krajowej lub apelacyjnej, prokurator dyscyplinarny, który wykonywałby swoje zadania przy ministrze sprawiedliwości prokuratorze generalnym, zapewniającym mu warunki działania. Powołano by również zastępców prokuratora dyscyplinarnego, którzy działaliby przy sądach apelacyjnych. Poza tym, w razie dużej liczby postępowań dyscyplinarnych, prokuratorom dyscyplinarnym mogą pomagać prokuratorzy delegowani przez prokuratora generalnego.

 

Te właśnie propozycje dotyczące dyscyplinarnych „organów ścigania” budzą zasadnicze zastrzeżenia. W istocie rzeczy podporządkowują one w bardzo ważnym aspekcie wymienione zawody prawnicze prokuraturze. Prokuratorzy nie tylko byliby zobowiązani wszczynać postępowania dyscyplinarne na żądanie m.in. ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego, Krajowej Rady Sądownictwa, prezesów sądów apelacyjnych i szeregu innych organów, lecz także wszczynaliby je z urzędu w razie istnienia dużego prawdopodobieństwa popełnienia przewinienia dyscyplinarnego. Nawet w stosunku do sędziów o wszczęciu postępowania mógłby samodzielnie zadecydować prokurator dyscyplinarny.

 

Daje to prokuraturze olbrzymią władzę nad innymi zawodami prawniczymi. Odebranie korporacjom prawa do decydowania o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego w stosunku do swoich członków i przekazanie go specjalnym prokuratorom jest posunięciem niebezpiecznym. Trudno się przy tym uspokajać, że przecież ostatecznie w sprawie dyscyplinarnej orzeknie niezawisły sąd. Wiadomo, że samo wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko określonej osobie będzie przecież bardzo dużą i często długotrwałą dolegliwością, która może złamać jej karierę zawodową. Przy czym opinia publiczna z pewnością inaczej odbierałaby informację o tym, że przeciwko adwokatowi lub radcy prawnemu prowadzi postępowanie dyscyplinarne prokurator, a nie, jak to jest obecnie - rzecznik dyscyplinarny.

 

Trzeba też pamiętać, że skonstruowanie specjalnej struktury prokuratorskiej do ścigania przewinień dyscyplinarnych innych prawników zaowocować może nieuzasadnionym zwiększeniem liczby spraw dyscyplinarnych, i ogólnie zintensyfikowaniem represyjności wobec zawodów prawniczych. Doświadczenie uczy, że jeśli się powoła specjalne organy ścigania (w tym wypadku dyscyplinarnego), to będą one miały naturalną skłonność do udowadniania, że są potrzebne.

 

prof. Lech Gardocki

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego

 

źródło: Rzeczpospolita, 3.04.2006 r.

 

Biuletyn Informacji Publicznej Naczelnej Rady Adwokackiej redaguje adw. Rafał Dębowski
e-mail: redaktor.bip@nra.pl
Osoba odpowiedzialna za treść: adw. Rafał Dębowski
Data modyfikacji: 2006/04/03 07:24:47
Redaktor: Główny redaktor Biuletynu