szukaj >

Lech Gardocki: rozważania

 

Zagrożona pozycja władzy sądowniczej

 

Właściwa pozycja władzy sądowniczej, zwanej często trzecią władzą (po ustawodawczej i wykonawczej), jest ważnym elementem demokratycznego państwa prawnego. To stwierdzenie tak oczywiste, że wręcz banalne. Warto je jednak powtarzać wtedy, kiedy istnieje realne niebezpieczeństwo istotnego osłabienia władzy sądowniczej

 

To niebezpieczeństwo wiąże się, według mnie - ale nie jestem w moim poglądzie odosobniony - z projektowanymi zmianami niektórych ustaw dotyczących sądów i sędziów. Pisałem już na tych łamach („Zawody prawnicze pod kontrolą prokuratury” - „Rz” z 3 kwietnia) o niebezpieczeństwach związanych ze zmianą modelu odpowiedzialności dyscyplinarnej, której ma dokonać ustawa o postępowaniu dyscyplinarnym wobec osób wykonujących niektóre zawody prawnicze. Moje krytyczne uwagi odnosiły się zwłaszcza do projektowanego wprowadzenia instytucji prokuratorów dyscyplinarnych, którzy mieliby przejąć kompetencje dotychczasowych rzeczników dyscyplinarnych działających w korporacjach prawniczych, również rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców pełniących obecnie swoje funkcje w odniesieniu do sędziów i asesorów sądów powszechnych. Mieliby oni nie tylko obowiązek wszczynania postępowania dyscyplinarnego na żądanie m.in.: ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego, Krajowej Rady Sądownictwa i prezesów sądów apelacyjnych, lecz mogliby również wszczynać je z urzędu. Wskazywałem, że tego typu uregulowanie daje prokuraturze olbrzymią władzę nad korporacjami prawniczymi, również nad sędziami.

 

Gdy dowiedziałem się, że projekt tej ustawy został zmodyfikowany w kierunku rezygnacji z instytucji prokuratorów dyscyplinarnych, z zaciekawieniem i nadzieją zajrzałem na stronę internetową Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie można przeczytać nową wersję projektu. Spotkało mnie jednak rozczarowanie. Nowy projekt nie posługuje się wprawdzie już określeniem „prokurator dyscyplinarny”, nazywając oskarżyciela w postępowaniu dyscyplinarnym „rzecznikiem dyscyplinarnym”, i sama zmiana nazwy jest na pewno faktem pozytywnym, ale nie najważniejszym. Nadal powołuje się rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców spośród prokuratorów Prokuratury Krajowej lub Prokuratury Apelacyjnej (czyni to pierwszy prezes Sądu Najwyższego na wniosek prokuratora generalnego) i rzecznik ów oraz jego zastępcy są, generalnie mówiąc, w wielu aspektach powiązani z prokuraturą. Oczywiście, pozytywną zmianą w nowym projekcie jest też wprowadzenie zapisu o tym, że powołanie rzecznika następuje po zasięgnięciu opinii nietylko Rady Prokuratorów przy prokuratorze generalnym (tak było już w pierwotnej wersji projektu), ale także Krajowej Rady Sądownictwa, Naczelnej Rady Adwokackiej, Krajowej Rady Radców Prawnych, Krajowej Rady Notarialnej oraz Krajowej Rady Komorniczej. W sumie jednak zmiany te nie są na pewno wystarczające do skonstruowania optymalnego mechanizmu postępowania dyscyplinarnego, a zwłaszcza modelu zapewniającego właściwą pozycję władzy sądowniczej.

 

Na marginesie dodam, że moje zastrzeżenia budzi też zawarte w art. 10 projektu uregulowanie, według którego pierwszy prezes Sądu Najwyższego może powołać rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców bez opinii wspomnianych wyżej instytucji, jeżeli opinie te nie zostaną wydane w ciągu miesiąca od przedstawienia kandydatury. Termin miesięczny (jeśli w ogóle trzeba określać w ustawie jakiś termin, jakby z obawy przed niebezpieczeństwem - moim zdaniem nieistniejącym - blokowania procedury powołania rzecznika) jest na pewno za krótki w odniesieniu do tak ważnej kwestii.

 

Również inne projekty ustaw dostarczają przykładów propozycji przepisów, które bez uzasadnionej potrzeby istotnie zmieniają na niekorzyść pozycję władzy sądowniczej. Mam na myśli projekt ustawy zmieniającej prawo o ustroju sądów powszechnych, w którym proponuje się m.in. nowe sformułowanie art. 130, dotyczącego zarządzenia natychmiastowej przerwy w czynnościach służbowych sędziego, jeśli został on zatrzymany na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa albo jeżeli ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego powaga sądu lub istotne interesy służbowe wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych. W obowiązującym stanie prawnym prawo do podjęcia takiej decyzji ma tylko prezes sądu. Projekt przewiduje nadanie takiego uprawnienia również ministrowi sprawiedliwości, co bez racjonalnego powodu obniża pozycję władzy sądowniczej, a nawet zakłóca równowagę między władzą wykonawczą a sądowniczą.

 

Innego rodzaju niebezpieczeństwa dla właściwej pozycji władzy sądowniczej można dostrzec w prezydenckim projekcie ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Według tego projektu KRS miałaby się m.in. zajmować oceną praktyki sądowej w zakresie uwzględniania w orzecznictwie polskich sądów działalności międzynarodowych organów sądowych. Powinna też inspirować i wspierać działania mające na celu ujednolicanie wykładni prawa w orzecznictwie sądów. Sama KRS w wydanej przez siebie opinii podniosła już zastrzeżenia do tych sformułowań, wskazując, że konstytucyjnie należy to - jako nadzór nad orzecznictwem sądowym - do kompetencji Sądu Najwyższego. Poza tym przewidziane w projekcie przeprowadzanie przez KRS wizytacji i lustracji sądów na wniosek ministra sprawiedliwości, pierwszego prezesa Sądu Najwyższego lub prezesa NSA, zdaniem KRS, stawiałoby ją w roli wykonawczego organu pomocniczego w stosunku do ministra sprawiedliwości i wspomnianych prezesów. Dodałbym, że tego typu działania Rady byłyby w praktyce trudne do wykonania (projekt przewiduje m.in. możliwość przeprowadzania przez członków Rady lub sędziów delegowanych do biura Rady wizytacji sądów i lustracji sądu lub sędziego) i w rezultacie KRS naraziłaby się na zarzut, że nie wykonuje należycie powierzonych jej zadań. Najważniejsze jednak, że nieunikniony byłby przy takich kompetencjach KRS konflikt z jej zasadniczą, konstytucyjnie określoną, funkcją stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 186 ust. 1 Konstytucji).

 

Wszystko to są tylko wybrane przykłady zagrożeń dla pozycji i należytego funkcjonowania władzy sądowniczej. Można by przytoczyć jeszcze wiele innych, świadczących o istnieniu tendencji do wzmocnienia innych władz, zwłaszcza władzy wykonawczej, kosztem pozycji trzeciej władzy. Dlatego, nie negując potrzeby zmian w sądownictwie, zwłaszcza zmierzających do jego usprawnienia, trzeba też o tych zagrożeniach wyraźnie informować opinię publiczną.

 

Lech Gardocki

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego

 

źródło: Rzeczpospolita, 24.07.2006

Biuletyn Informacji Publicznej Naczelnej Rady Adwokackiej redaguje adw. Rafał Dębowski
e-mail: redaktor.bip@nra.pl
Osoba odpowiedzialna za treść: adw. Rafał Dębowski
Data modyfikacji: 2006/07/24 13:38:24
Redaktor: Główny redaktor Biuletynu