Adwokat jako alibi
Jarosław Kaczyński poinformował w sobotę, że PiS rozpocznie pracę nad zmianą konstytucji, by zlikwidować art. 17 o zasadach tworzenia i funkcjonowania samorządów zawodowych. Powodem - wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za sprzeczne z tym artykułem konstytucji kilka przepisów ustawy otwierającej zawody prawnicze.
Politycy PiS nie chcą przyjąć do wiadomości tego, co naprawdę orzekł TK. Przekręcają wyrok, by zdyskredytować Trybunał - w odczuciu PiS konkurenta do władzy - i by mieć alibi do zmiany konstytucji.
Lepiej sprzeda się teza, że trzeba zmienić konstytucję, żeby dać ludziom dostęp do pomocy prawnej, niż żeby prezydent i rząd mieli więcej władzy.
Prawda jest taka, że Trybunał nie zakwestionował tego, że pomocy prawnej mogą udzielać także prawnicy nienależący do korporacji adwokatów czy radców prawnych.
Powiedział natomiast, że trzeba dać klientom więcej gwarancji. Dziś bowiem „biuro porad prawnych” czy „kancelarię prawną” może założyć każdy, nie mając nawet prawniczego wykształcenia.
Trybunał nie zakwestionował idei otwarcia zawodów prawniczych, ale niechlujny sposób, w jaki to zostało zrobione. I wskazał, co trzeba poprawić w ustawie.
Gdyby PiS rzeczywiście chodziło o otwarcie zawodów prawniczych - to już przystąpiłby do poprawiania ustaw o adwokaturze, radcach prawnych i notariuszach i do pisania nowej ustawy o doradztwie prawnym.
Ale zamiast tego ogłasza konieczność wyrzucenia z konstytucji przepisu, który mówi o tym, że samorządy zawodów zaufania publicznego „sprawują pieczę nad należytym wykonywaniem zawodu w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony”.
To sposób, aby takie samorządy praktycznie zlikwidować.
Pomysł, żeby wszystko regulował rynek i klienci, jest do dyskusji. Ale kiedy zajrzy się do projektu konstytucji autorstwa PiS, to okazuje się, że to nie rynek, ale rząd ma rządzić samorządami zawodowymi. Nie tylko zresztą nimi - także samorządem terytorialnym: „Rada Ministrów sprawuje nadzór nad samorządem terytorialnym oraz innymi formami samorządu”.
Logika PiS jest prosta: osłabić, uzależnić od siebie lub zlikwidować wszystkich konkurentów do władzy: samorządy, niezależne instytucje, władzę. W PiS-owskiej konstytucji nie ma już zasady decentralizacji władzy publicznej (dziś art. 15).
Robienie ludziom wody z mózgu na temat orzeczenia Trybunału to element gry, która ma doprowadzić do realizacji tej wizji wszechwładzy.
Ewa Siedlecka
źródło: Gazeta Wyborcza, 24.04.2006