szukaj >

„Italian job”

 

Działający od dwóch miesięcy rząd Romana Prodiego wydał dekret, który uderza w korporacje zawodowe i banki

 

Statystyczna włoska rodzina dzięki dekretowi oszczędzi 1500 euro rocznie.

To pierwsza po wojnie poważna próba odebrania niektórych przywilejów bankom i korporacjom zawodowym, które od pokoleń trzymają Włochów w szachu. Opozycja i korporacje się burzą, ale Prodi zapowiada, że to dopiero początek walki o tanie Włochy. Włochy to od lat kraj najdroższych usług bankowych i prawnych, najdroższych taksówek i energii w całej Unii Europejskiej. Dekret wywołał też zdenerwowanie dentystów, notariuszy, lekarzy i architektów.

 

Wizja oszczędności

 

Co wynika z dekretu? - Na przykład leki nie na receptę będzie można kupować w supermarketach, co ma obniżyć ich cenę tak, że statystyczna rodzina wyda rocznie ponad 100 euro mniej. W bankach karom i odsetkom za debet będą musiały towarzyszyć podobne premie za oszczędność. Przeciętna rodzina ma na tym zyskać w ciągu roku 250 euro.

 

Z adwokatem będzie się można umówić na opłatę całkowicie zależną od efektów jego pracy. Nie sposób przecenić wagi tej reformy w kraju, gdzie ciąganie się po sądach jest sportem tak popularnym jak futbol.

 

I wreszcie liberalizacja rynku taksówek. W Rzymie jest tylko pięć tysięcy taksówek (w znacznie mniejszej Warszawie - ponad siedem tysięcy). W godzinach szczytu taksówka jest marzeniem ściętej głowy.

 

Wszystko pomyślane jest w ten sposób, by taksówkarz miał zapewnioną pracę bez przerwy i niemałe dochody. Odkupienie od taksówkarza licencji kosztuje 200 tysięcy euro. Na straży tego przywileju stoi nie zmieniająca się od lat ilość koncesji. Rezultat jest taki, że za pięć kilometrów kursu w Rzymie trzeba zapłacić 20 euro, podczas gdy w Londynie 11, a Warszawie - 4.

 

Dekret przewiduje, że liczba wydawanych koncesji będzie zależeć od władz miejskich, a nie związku taksówkarzy. Dlatego taksówkarze zapowiedzieli na 11 lipca strajk generalny.

 

Zagubiona opozycja

 

Większość Włochów kibicuje jednak Prodiemu. Zachęcony sukcesem zapowiada już uwolnienie rynku energetycznego opanowanego przez dwa koncerny, co powinno znacznie obniżyć ceny gazu i prądu.

 

W tym wszystkim kompletnie pogubiła się opozycja. Były premier Silvio Berlusconi milczy, ale politycy z jego ugrupowania, całkowicie rozmijając się z odczuciem społecznym, twierdzą, że Romano Prodi chciał w ten sposób ukarać grupy zawodowe, które na jego centrolewicową Unię nie głosowały.

 

Włoscy politolodzy uważają, że dekret dla opozycji jest ciosem jeszcze dotkliwszym niż trzy tegoroczne porażki przy urnach.

 

PIOTR KOWALCZUK (Rzym)

 

źródło: Rzeczpospolita, 11.07.2006

 

Biuletyn Informacji Publicznej Naczelnej Rady Adwokackiej redaguje adw. Rafał Dębowski
e-mail: redaktor.bip@nra.pl
Osoba odpowiedzialna za treść: adw. Rafał Dębowski
Data modyfikacji: 2006/07/11 23:42:33
Redaktor: Główny redaktor Biuletynu