Karniści: Zbigniew Ziobro nie słucha naszych rad
Środowisko akademickie czuje się odsunięte od prac i dyskusji nad zmianami w prawie karnym. Naukowcy protestują przeciwko zaostrzaniu kar. Niepokoi ich także tempo prac, jakie narzucono w Sejmie
Suchej nitki nie zostawili eksperci od prawa karnego na rządowym projekcie nowelizacji kodeksu karnego podczas swojego czwartkowego spotkania w Pałacu Staszica w Warszawie. W spotkaniu nie uczestniczyli przedstawiciele ministra sprawiedliwości.
Profesorowie jednym głosem
Ponad 70-osobowe grono profesorów i doktorów z największych uczelni w kraju było zgodne w kilku sprawach. Po pierwsze, że tak daleko idąca zmiana prawa, a wraz z nią całej polityki karnej jest dziś nieuzasadniona. Wytykano kiepską, ich zdaniem, jakość uzasadnienia do projektu, który trafił do Sejmu.
- Nie dość, że nie padają w nim żadne liczby i koszty, jakie niesie za sobą wprowadzenie tak poważnych zmian, to jeszcze autorzy nie powołują się na żadne badania, które uzasadniałyby zaostrzenie kar - mówił prof. Krzysztof Krajewski z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Padały też zarzuty niekonstytucyjności i łamania międzynarodowych standardów w kilku propozycjach.
- Planowane zaostrzenie kar dla nieletnich łamie np. konwencję praw dziecka - uważa prof. Andrzej Zoll.
Ta bowiem za dziecko uważa osobę do 18. roku życia. Tymczasem rząd chce karać za wszystkie zbrodnie już piętnastolatków.
Prof. Andrzej Marek z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu straszył konsekwencjami, jakie przyniosą nowe przepisy.
- Drastycznie może wzrosnąć np. liczba skazanych, z których większość i tak nie trafi za kratki, bo już dziś brakuje miejsc w więzieniach - przekonywał profesor.
Środowisko zostało odsunięte
Naukowcy podkreślali też, że jeszcze nigdy środowisko akademickie nie było aż tak odsunięte od prac nad jednym z najważniejszych kodeksów. - To sytuacja bezprecedensowa - mówił prof. Krajewski.
I dodał, że tak poważne zmiany musi poprzedzać dyskusja nie tylko z karnistami, ale i z praktykami. Prof. Leszek Kubicki w ogóle nie chciał się wdawać w merytoryczne dyskusje nad projektem.
- Takiej dyskusji nie chcą autorzy propozycji - mówił. - Jedyne, co mogą zrobić fachowcy, to głośno mówić o skutkach nowych przepisów.
W trakcie dyskusji wielokrotnie zgłaszano zastrzeżenia do tempa prac sejmowych. To niesłychane, mówiono, żeby tak gruntownymi zmianami nie zajmowała się komisja kodyfikacyjna.
Rzeczywiście, projekt trafił do komisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw związanych z koalicyjnym programem „Solidarne państwo”.
AGATA ŁUKASZEWICZ
źródło: Rzeczpospolita, 6.07.2007