szukaj >

Czy asesorzy mogą wydawać wyroki?

 

Posłowie i Ministerstwo Sprawiedliwości muszą zmienić przepisy o asesorach, którzy dziś mają takie uprawnienia jak sędziowie. Trybunał Konstytucyjny ma poważne wątpliwości, czy jest to zgodne z ustawą zasadniczą

 

O wątpliwościach dotyczących instytucji asesora mówi i pisze się od dawna. Teraz nad jej dalszymi losami pochylić się musi Trybunał Konstytucyjny. Już dziś zapowiada, że podważający jej konstytucyjność obywatele mają wiele racji.

Czy był niezawisły i niezależny

Do Trybunału wpłynęły skargi konstytucyjne na przepisy dotyczące instytucji asesora sądowego. Autorem pierwszej z nich jest mężczyzna pozbawiony wolności w drodze tymczasowego aresztowania orzeczonego przez asesora. W innej - złożonej przez Program Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka - chodzi o postanowienie wydane przez asesora, który oddalił zażalenie na postanowienie prokuratora o umorzeniu śledztwa.

TK, do którego skargi trafiły, uznał, że problem jest bardzo złożony. W obu skargach bowiem przedstawiono podobne argumenty. Skarżący zwracają uwagę, że - po pierwsze - Konstytucja gwarantuje każdemu prawo do rozpatrzenia sprawy przez niezależny sąd. Po drugie zaś - wymaga jednocześnie, by władza sądownicza była sprawowana przez sądy złożone z sędziów i ustanawia granice niezależności sądów i sędziowskiej niezawisłości.

Prawo do rozpatrzenia sprawy przez sąd oznacza m.in. wymaganie, aby sprawy obywateli były rozpatrywane przez sądy, którym przysługują konstytucyjne gwarancje niezależności. Z kolei osoby, które wchodzą w ich skład, mają korzystać z gwarancji niezawisłości sędziowskiej. W obu sprawach rodzi się jedno zasadnicze pytanie. Czy rozstrzygnięcie sprawy sądowej przez osobę, która ma status asesora i została upoważniona do pełnienia czynności sędziowskich, oznacza, że zostało ono dokonane przez organ, który był niezawisłym i niezależnym sądem? W ocenie skarżących instytucja asesora nie spełnia konstytucyjnych wymogów przewidzianych dla sędziego.

Argumenty nie do podważenia

Co skarżącym się nie podoba? Po pierwsze - uważają, że asesor nie jest sędzią w rozumieniu konstytucji. Po drugie - jest zależny od ministra sprawiedliwości i kolegium właściwego sądu okręgowego (jest powoływany przez MS na czas oznaczony, może zostać zwolniony przez ministra za zgodą kolegium). Po trzecie - pozostaje pod pieczą sędziego konsultanta, od którego opinii zależy jego przyszłość. I po czwarte - może zostać delegowany do pracy w innym sądzie bez ograniczeń. - Asesorzy zostali zrównani z sędziami w zakresie sprawowania władzy sądowniczej. A powierzenie im pełnienia funkcji sędziowskich jest niezgodne z konstytucją - piszą w skargach do TK ich autorzy.

Najważniejsze ich zarzuty podzielają zarówno rzecznik praw obywatelskich, jak i Krajowa Rada Sądownictwa.

Sam Trybunał podkreśla, że musi zawsze brać pod uwagę konsekwencje swoich orzeczeń. Stwierdzenie niekonstytucyjności określonych przepisów może przecież prowadzić do powstania luk w prawie, skutków niekorzystnych dla obywateli. Jednocześnie TK nie może sam ustanawiać przepisów, które zastąpiłyby te niekonstytucyjne.

Ministerstwo przerażone konsekwencjami

- Gdyby instytucja asesora przestała istnieć z dnia na dzień, to wymiar sprawiedliwości przestałby istnieć - mówi „Rz” Krzysztof Józefowicz, wiceminister sprawiedliwości. I na dowód tego przytacza dane, z których wynika, że asesorzy załatwiają w sądach rocznie około 3 mln spraw. Minister mówi też, że instytucja ta jest bardzo potrzebna i pożyteczna. Młody człowiek dobrze przygotowany merytorycznie do zawodu ma czas na sprawdzenie się na sali. - Wpuszczenie kogoś na salę tuż po ukończonych studiach prawniczych nie byłoby dobrym rozwiązaniem - twierdzi minister. Ministerstwo będzie broniło tej instytucji przed TK.

W sądach rejonowych pracuje dziś 5237 sędziów oraz 1637 asesorów. Wynika więc, że 23,8 proc. osób orzekających w tych sądach to asesorzy. W ocenie MS asesorzy stanowią trzon kadry orzeczniczej i rozpoznają tysiące spraw wpływających do sądów. Co się stanie, jeśli TK uzna, że skarżący mają rację? Asesorzy nie będą mogli orzekać. A ministerstwo straci kompetencję do powierzania im funkcji orzeczniczych. Lista osób orzekających uległaby poważnemu uszczupleniu, a to z kolei oznaczałoby wydłużenie czasu postępowań. Nie wspominając o tym, że wszystkie trwające już sprawy karne musiałyby się rozpocząć od nowa.

AGATA ŁUKASZEWICZ

 

źródło: Rzeczpospolita, 2.11.2006


Asesor powinien pomagać sędziemu, a nie wydawać wyroki

 

 

Obniżenie dolnej granicy wieku sędziego i skrócenie stażu asesora - to wariant awaryjny Ministerstwa Sprawiedliwości, na wypadek gdyby Trybunał uznał ich uprawnienia za niekonstytucyjne

 

Ministerstwo Sprawiedliwości nie jest osamotnione w poglądzie, że gdyby TK odsunął asesorów od wydawania wyroków z dnia na dzień, wymiar sprawiedliwości by się zablokował. Ale ma pomysły na wszelki wypadek.

 

Rozwiązanie rezerwowe

 

Krzysztof Józefowicz, wiceminister sprawiedliwości, widzi możliwość zmian, gdyby obecny model sądzenia został podważony. Zmierzają one do ograniczenia roli asesorów. Można więc obniżyć wiek wymagany od sędziego z ukończonych 29 do np. 28 lat. Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu wynosił on 26 lat. Można by też skrócić okres wymaganej od sędziego asesury - to obecnie co najmniej trzy lata. Sam minister Józefowicz przyznaje, że za jego czasów wynosiła tylko rok.

 

Zdaniem wiceministra problem asesorów będzie umierał śmiercią naturalną. Obecna wyjątkowo duża ich liczba (przypomnijmy: przy 5237 sędziach sądów rejonowych jest aż 1637 asesorów - to 23,8 proc. orzekających) bierze się z tego, że od kilku lat systematycznie zwiększano liczbę sędziów w Polsce. Adepci Temidy nie mogli zaś zbyt szybko zostawać sędziami, zostawali więc asesorami. Teraz, gdy stan liczebny sędziów już się stabilizuje, asesorzy będą powoływani tylko na zwalniane stanowiska, a ich liczba powinna spaść do 300 - 400.

 

Manipulowanie czasem to wariant awaryjny, na wypadek gdyby TK - uznając asesurę za niekonstytucyjną - pozwolił jej przez jakiś czas funkcjonować. Na czas definitywnego zakazu MS musiałoby wymyślić zupełnie nowe rozwiązania, które zdaniem ministra Józefowicza będą gorsze od obecnych.

 

Dyskutowano o tym już przed wojną

 

Czy asesorowi można powierzyć władzę sądowniczą, skoro konstytucja wymiar sprawiedliwości oddaje w ręce sądów? - to pytanie stawiano w Polsce już w międzywojniu - przypomina dr Waldemar Gontarski, dyrektor Centrum Ekspertyz Prawnych ZPP. - Asesor pełniący powierzone mu przez ministra czynności sędziowskie jest formalnie niezawisły, nie korzysta jednak z sędziowskiej gwarancji nieusuwalności, gdyż minister decyduje o przedłużeniu okresu tzw. wotum, czyli prawa orzekania. W świetle orzecznictwa strasburskiego taka praktyka wydaje się sprzeczna z art. 6 ust. 1 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności - argumentuje dyr. Gontarski. Jeśli chcemy dostosować polskie ustawodawstwo do standardów strasburskich, to spór, czy asesura jest przedłużeniem aplikacji czy normalnym wykonywaniem obowiązków sędziowskich, należy przesądzić na rzecz pierwszej koncepcji. Przy takim podejściu można by rozbudować instytucję asystenta sędziego, powszechną w krajach praworządnych.

 

- Z mojej praktyki biegłego wynika, że asesorom powierza się sprawy zbyt skomplikowane (ustawa nie reguluje tej kwestii), a poza tym asesura trwa za długo. Ale tutaj dotykamy szerszego problemu, sędziowskiej ścieżki awansu - powiedział "Rz" dyr. Gontarski.

 

Problem konstytucyjny zostanie

 

Pomysły ministerstwa powinny zminimalizować problem, ale go nie wyeliminują. Prof. Piotr Winczorek, który uważa, że wiele przemawia za niekonstytucyjnością asesury, rozwiązanie widzi w takim przemodelowani statusu asesorów, by nie orzekali, lecz pomagali sędziom w przygotowaniu rozpraw, wyroków, uzasadnień. Zastrzega jednak, że nie ma praktyki sądowej, więc nie wie, czy to da się pogodzić. Z drugiej strony pojawić się mogą zastrzeżenia co do konstytucyjności takiego współdziałania. W każdym razie o wyroku powinien decydować sędzia.

 

Prof. Piotr Kruszyński, znany procesualista karny, uważa za skandal, że do tej pory nie zajęto się asesorami. Jego zdaniem nikt przed nominacją sędziowską nie powinien orzekać np. o wolności obywatela (areszcie) ani wydawać wyroków. Należy odebrać asesorom te kompetencje, a wystarczy do tego rozporządzenie ministra sprawiedliwości. Mogliby natomiast orzekać w sprawach o wykroczenia czy w postępowaniu uproszczonym (w sądach grodzkich).

 

Natomiast zastąpienie niedoświadczonych asesorów jeszcze młodszymi sędziami niczego właściwie nie zmieni - poza tym, że uzyskają atrybut niezawisłości (zniknie strach przed odmową nominacji).

 

MAREK DOMAGALSKI

 

źródło: Rzeczpospolita, 3.11.2006

 

Biuletyn Informacji Publicznej Naczelnej Rady Adwokackiej redaguje adw. Rafał Dębowski
e-mail: redaktor.bip@nra.pl
Osoba odpowiedzialna za treść: adw. Rafał Dębowski
Data modyfikacji: 2006/11/03 10:57:20
Redaktor: Główny redaktor Biuletynu