Premier znów zaatakował Trybunał
Jarosław Kaczyński oznajmił, że trzeba ograniczyć upraw nienia Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem premiera blokuje on zmiany w kraju. - To kiełbasa wyborcza - mówi opozycja
- PiS nie jest elitą, nie jest w salonie i nie chce być - wołał wczoraj premier podczas konwencji PiS w Łapach na Podlasiu.
Za to sędziowie Trybunału Konstytucyjnego z całą pewnością są elitą. I dostało im się wczoraj od premiera za blokowanie różnych zmian „na przykład dotyczących uprawnień korporacji”. - To z całą pewnością trzeba będzie zmienić - zapowiedział prezes PiS w radiowych „Sygnałach dnia”.
Sędziowie TK nieraz narazili się rządzącym, kwestionując przyjmowane przez minioną koalicję przepisy, np. w ustawie o radiofonii i telewizji, w ustawie o zawodzie adwokata czy ustawie lustracyjnej. Za każdym razem politycy PiS nie szczędzili sędziom krytyki, a nawet sugerowali, że werdykty mają podtekst polityczny. Ale uprawnień Trybunału Konstytucyjnego nie udało się ograniczyć. I jest mało prawdopodobne, aby udało się to zrobić przyszłym Sejmie.
Cezary Grabarczyk z PO uważa, że PiS tak naprawdę wcale nie chce zmieniać konstytucji. - Nie wierzę w takie deklaracje premiera przed wyborami, to jest kolejna kiełbasa wyborcza -mówi polityk PO.
Również politolog Marek Migalski uważa, że zapowiedzi ograniczenia roli Trybunału Konstytucyjnego to tylko element kampanii.
- Premier pokazuje, że jeżeli PiS nie zrealizowało obietnic sprzed dwóch lat, to dlatego, iż było ograniczane np. przez Trybunał Konstytucyjny - ocenia Migalski. - Stwierdzenie: „my nie jesteśmy elitą”, dodatkowo wzmacnia raz wytworzony podział na salon, do którego należy Trybunał Konstytucyjny, i na zwykłych ludzi, których broni PiS.
W obecnym Sejmie nie ma zbyt wielu zwolenników proponowanych przez PiS zmian. Na ograniczenie roli Trybunału Konstytucyjnego nie godzi się ani PO, ani SLD, ani nawet PSL. Można przypuszczać, że w przyszłym parlamencie PiS również nie znajdzie poparcia dla swoich propozycji.
-Stronnictwo nie będzie popierało ograniczenia upraw nień TK - mówi Marek Sawicki, poseł PSL. - Jeśli oddamy politykom Trybunał, to za chwilę będziemy się zastanawiać, czy mamy jeszcze demokrację, czy już PiS-okrację.
Ryszard Kalisz dodaje, że premier nie chce przyjąć do wiadomości, iż demokracja musi być ograniczona prawem. - A Trybunał Konstytucyjny jest właśnie takim ogranicznikiem - dodaje Kalisz.
Zdaniem Migalskiego niechęć polityków do ograniczenia uprawnień TK również można wykorzystać propagandowo. - Skoro wszyscy są przeciwko propozycjom PiS, nawet PSL, to znaczy, że jedyną partią antysalonową jest PiS - śmieje się Migalski.
Eliza Olczyk, Anna Gielewska
źródło: Rzeczpospolita, 4.10.2007