szukaj >

w trosce o autorytet władzy sądowniczej

Fakty, półprawdy, pomówienia

 

Fatalna pod każdym względem jest praktyka, że w stacjach telewizyjnych nie brakuje czasu ani miejsca na informacje o rzekomych aferach sądowych, a gdy okazują się nieprawdziwe - nie wspomina się o tym ani słowem.

 

Fakt pierwszy: 11 stycznia 2006 roku Krajowa Rada Sądownictwa (rada) wybrała rzecznika dyscyplinarnego. Ponownie został nim sędzia Sądu Apelacyjnego w Łodzi Paweł Misiak.

Fakt drugi: Od początku stycznia w mediach toczył się sąd nad sądem, który - orzekając w sprawie gospodarczej kilka miesięcy wcześniej w nigdy niezaskarżonym wyroku - według publicznie postawionej tezy przyczynił się do tragedii katowickiej.

Fakt trzeci: 9 lutego 2006 roku w siedzibie rady odbyła się konferencja prasowa, podczas której dziennikarze zostali zapoznani z jednoznacznie krytyczną oceną sposobu wypowiedzi przedstawicieli władzy wykonawczej na temat wyroku Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Bezpośrednio po tej konferencji na spotkanie zaprosił dziennikarzy minister sprawiedliwości, prezentując własną ocenę intencji i zachowań rady.

Fakt czwarty: Zapewne zbiegiem okoliczności następnego dnia znany dziennikarz w głównym wydaniu „Faktów” jako wiadomość dnia podał informację, że sędzia Paweł Misiak, rzecznik dyscyplinarny rady, nakłaniał świadka do określonych zeznań w celu uwolnienia od odpowiedzialności sędziego Sądu Okręgowego w Suwałkach. Dla uwiarygodnienia wiadomości pokazano nie tylko prokuratora apelacyjnego w Białymstoku oraz Janusza Kaczmarka, zastępcę prokuratora generalnego, którzy potwierdzili, że prowadzone jest postępowanie, ale i zatroskanego ministra sprawiedliwości zapewniającego, że sprawę wyjaśni do końca, bo gdyby fakty się potwierdziły, byłby to prawdziwy skandal na najwyższych szczeblach władzy sądowniczej.

Jakby tego było mało, cała Polska mogła na ekranach telewizorów zobaczyć kartkę papieru z odpowiednimi podkreśleniami fragmentu zeznań czy oświadczenia podejrzanego w sprawie karnej, którego sędzia Misiak miał nakłaniać do określonych zeznań. Podejrzanego, a zatem człowieka, który może opowiadać, co chce i w sposób, jaki chce.

Fakt piąty: W następnych dniach prasa, radio i telewizja, powtarzając sensacyjną informację, nie donosiły o żadnym postępowaniu w sprawie okoliczności przekazania dziennikarzowi dokumentu z akt sprawy.

Słabo słyszalne głosy

Tyle faktów, choć jeszcze nie wszystkie. Na razie podsumujmy te, które zostały tu przypomniane.

Wspomniany materiał telewizyjny oraz wypowiedzi wysokich przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości odebrane zostały jako kolejny dowód pogarszania się stosunków między przedstawicielami władzy sądowniczej i wykonawczej, w środowisku sędziowskim uznano je zaś za próbę powstrzymania sędziego Misiaka przed przejęciem sprawy katowickiej od zastępcy rzecznika dyscyplinarnego.

Pan sędzia Paweł Misiak niewątpliwie mógł mieć gorzką satysfakcję, kiedy w obronie jego dobrego imienia i honoru wypowiedziała się nie tylko Krajowa Rada Sądownictwa, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia czy Zgromadzenie Ogólne jego sądu apelacyjnego, ale i liczne osoby prywatne.

Ale, jak zwykle w takich wypadkach, głosy te były już słabo słyszalne, bo nie wpisywały się w tezę o skandalu w wymiarze sprawiedliwości.

Mało tego, kilka tygodni później na prośbę rady o udostępnienie materiałów dotyczących sprawy sędziego Misiaka minister sprawiedliwości-prokurator generalny zadeklarował, że chętnie je udostępni, jeżeli bliżej określimy, o jaką sprawę chodzi.

Fakt szósty: Po kilku miesiącach z małej notatki w „Super Expressie” czytelnicy tej gazety mogli dowiedzieć się, że sędzia Paweł Misiak został oczyszczony z zarzutów, a postępowanie umorzono wobec braku przestępstwa. Nie zainteresowało to już nikogo, w tym również znanego i nagradzanego za rzetelność dziennikarza ze znanej stacji telewizyjnej. Nie wypowiedzieli się też najwyżsi przedstawiciele prokuratury, którzy wcześniej słowa podejrzanego w sprawie karnej uznali za wystarczającą podstawę do publicznego pomówienia sędziego Misiaka.

Pora na komentarz

Pewnie można by przejść do porządku nad opisanymi zdarzeniami, bo przecież najważniejsze, że pan sędzia został oczyszczony z zarzutów, rada upewniła się, że nie popełniła pomyłki przy wyborze rzecznika, a co najważniejsze - nie ma skandalu w najwyższych kręgach władzy sądowniczej.

Ale przecież pozostaje jeszcze osobisty dramat publicznie pomówionego człowieka i jego bliskich, instrumentalnie wykorzystanego do trudnych do sprecyzowania celów. Sędzia Paweł Misiak jest człowiekiem silnym, więc może i z tym nie ma problemu.

Niepodobna jednak nie zauważyć, że w ciągu tych kilku miesięcy prokurator Janusz Kaczmarek, ogłaszając publicznie mniejsze lub większe sukcesy, oby ich było jak najwięcej, bez bliższego uzasadnienia informuje, że w sprawę, której sukces polega na wykryciu korupcji w Ministerstwie Finansów, mogą być zamieszani sędziowie i prokuratorzy.

I dalej cisza. Nie ma oficjalnego zdementowania tej informacji ani też wskazania konkretnych faktów, które pozwoliłyby na podjęcie działań zmierzających do wyeliminowania takich osób ze środowiska sędziowskiego czy prokuratorskiego.

A kropla drąży skałę. W opinii publicznej utrwala się obraz sędziów i prokuratorów biorących udział w najróżniejszych sprawach aferalnych. Nie sprzyja to autorytetowi wymiaru sprawiedliwości, wręcz przeciwnie - skutecznie go podważa. Publiczne pomawianie całej grupy zawodowej przez urzędnika tej rangi, jak zastępca prokuratora generalnego, jest jedynym faktem, który pozostał z hucznie ogłoszonego skandalu w sądownictwie.

Ewa Chałubińska

rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa

 

źródło: Rzeczpospolita, 8.09.2006

Biuletyn Informacji Publicznej Naczelnej Rady Adwokackiej redaguje adw. Rafał Dębowski
e-mail: redaktor.bip@nra.pl
Osoba odpowiedzialna za treść: adw. Rafał Dębowski
Data modyfikacji: 2006/09/08 09:52:15
Redaktor: Główny redaktor Biuletynu