Makdonaldyzacja wymiaru sprawiedliwości
Zgodnie z zapowiedziami ministra sprawiedliwości od 1 lipca 2006 r. mają ruszyć sądy całodobowe rozstrzygające drobne sprawy karne („Rz” z 10 stycznia, „Wyrok w ciągu doby”). Policja i prokuratura będą miały 48 godzin na postawienie sprawcy zarzutów, a sądy - 24 godziny na wydanie wyroku. Sama idea przyspieszenia postępowania w sprawach karnych na pewno zasługuje na akceptację. Zarówno obywatele, jak i teoretycy prawa krytycznie oceniają tempo prowadzonych spraw karnych. Pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości budzi jednak wiele wątpliwości, które wynikają przede wszystkim z jego radykalizmu. Skojarzenie z restauracjami słynnej amerykańskiej sieci jest całkowicie na miejscu. Idea, która zapewniła sukces koncernowi McDonald's, podbija bowiem na naszych oczach kolejne terytoria. Po biznesie, kulturze masowej przyszła kolej na następny obszar ludzkiej działalności, czyli wymiar sprawiedliwości.
Trudno w tej chwili przewidzieć, jakie konsekwencje będzie miało radykalne przyspieszenie w sprawach karnych. Nie zapominajmy jednak o tym, że zarówno w biznesie, jak i w kulturze masowej przyniosło ono wiele skutków ubocznych. W biznesie spowodowało dramatyczne wypalenie kadry pracowniczej i obniżenie jakości produkowanych towarów. W kulturze masowej naprędce montowana rozrywka dla mas spłyciła radykalnie życie duchowe społeczeństw. Tylko naiwni obserwatorzy współczesnej kultury mogą zakładać, że radykalne przyspieszanie nie pociąga za sobą negatywnych skutków. Transfer idei szybkości na teren wymiaru sprawiedliwości jest jednak szczególnie niebezpieczny. Wskutek braku określoności gwarancji procesowych i problemu ze zdefiniowaniem, czym właściwie jest sprawiedliwość w XXI wieku, trudno patrzeć ze spokojem na to, co się dzieje.
Wydaje się jednak, że PiS nie ma problemu z definicją sprawiedliwości. Wyrok sprawiedliwy według PiS to wyrok surowy (w praktyce kara pozbawienia wolności) i wyrok szybki. Resocjalizacją nie należy się przejmować, bo nie daje ona zamierzonych skutków, lepiej poczekać - zdaniem ministra Ziobry - aż przestępcy się zestarzeją w więzieniach, wówczas ich aktywność kryminalna naturalnie wygaśnie. Upraszczając, chodzi o to, by sprawców przestępstw jak najszybciej posyłać za kratki. Nie należy przy tym przejmować się „doktrynerami”, wystarczy im przypiąć łątkę „liberałów”, by zdezawuować wszelką krytykę. Cała ta ideologia jest jak produkt z McDonald's: prosta w założeniach i szybka w realizacji. Marketing polityczny dziś nie różni się znacznie od marketingu w biznesie. Nie ulega wątpliwości, że dla rządzącej partii radykalna reforma wymiaru sprawiedliwości jest priorytetową sprawą. W końcu walka z przestępczością była podstawowym składnikiem tożsamości tej partii, zanim przyćmiła (wyparła) ją idea państwa solidarnego. Spór jednak nie toczy się dziś tylko o to, czy w Polsce będziemy sądzić szybko, czy wolno, lecz także o to, czy szybkość, fetysz przełomu wieków, zdominuje kolejny obszar ludzkiej aktywności. Spór toczy się w istocie o to, w jakim będziemy żyli świecie. Czy w świecie, w którym procesem karnym będą rządzić dopracowywane od lat zasady procesowe, czy też w świecie, w którym sędzia, po przełknięciu kęsa hamburgera, będzie późną nocą przesłuchiwał oskarżonego.
Maciej Małolepszy
asystent
na Wydziale Prawa Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą
źródło: „Rzeczpospolita, 12.01.2006
Maciej Małolepszy