szukaj >

prof. Lech Gardocki komentuje proponowane zmiany w k.k.

 

Dobre i złe pomysły na zmiany kodeksu karnego

Kodeks karny jest wdzięcznym obiektem propozycji zmian i uzupełnień zgłaszanych przez różne podmioty działające na scenie publicznej. Czasami propozycje te (zaliczam do nich zwłaszcza niektóre poselskie projekty ustaw) nie są obliczone na to, że zostaną zrealizowane - twierdzi pierwszy prezes Sądu Najwyższego

Chodzi raczej, zwłaszcza w okresach przedwyborczych, o zamanifestowanie pewnego poglądu i zasygnalizowanie wyborcom, że ich przedstawiciele myślą tak jak oni. Nieco inaczej wygląda to w przypadku projektów rządowych, zwłaszcza tych przygotowywanych według pewnych założeń. Niezależnie od tego, czy się nam te założenia podobają czy nie, musimy podejść do takich projektów zwiększą uwagą niż do „fajerwerków legislacyjnych” poszczególnych grup posłów.

 

Na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości znajdujemy informacje o przygotowywanej rozległej nowelizacji kodeksu karnego. Jej założenia przedstawiono tam w krótkim wprowadzeniu: „Przygotowywane zmiany w kodeksie karnym mają na celu racjonalizację polskiej polityki karnej. Nie przewiduje się generalnego zaostrzenia sankcji, natomiast szereg zmian w przepisach części ogólnej i części szczególnej kodeksu karnego ma doprowadzić do skutecznego karania sprawców szczególnie brutalnych przestępstw, przestępstw o charakterze terrorystycznym, przestępstw popełnionych przez członków grup przestępczych oraz przestępstw korupcyjnych. Poprawione zostaną także błędy, jakie zostały popełnione w obowiązującym kodeksie karnym z 1997 r.”.

 

Co do rzekomego braku w projekcie generalnej tendencji do zaostrzania sankcji, to nie do końca jestem przekonany, że tak jest. Spór o to, zwłaszcza na linii prawnicy uniwersyteccy - ministerstwo, trwa. Osobiście nie uważam, że nie ma takich przepisów w kodeksie karnym, których zaostrzenie byłoby racjonalne. Ale są one nieliczne, bo w sumie obowiązujący kodeks nie jest wcale łagodny.

 

Chciałbym jednak w tych rozważaniach zająć się innymi projektowanymi zmianami, ważnymi praktycznie. Niektóre można od razu zaaprobować, inne budzą sprzeciw. Myślę, że słuszna jest np. propozycja powrotu do starej koncepcji przestępstwa ciągłego (tzn. tej, którą posługiwano się w czasie obowiązywania kodeksu karnego z 1969 r.). Przeciwko wprowadzeniu obecnej regulacji, wyróżniającej instytucję ciągu przestępstw (art. 91 k.k.) i wąsko ujęte przestępstwo ciągłe (art. 12 k.k.), występowałem już wtedy, gdy aktualny kodeks karny był jeszcze projektem.

 

Wskazywałem na niejasność i niepraktyczność uregulowania. Na pewno przydadzą się też zawarte w projekcie nowelizacji przepisy (ma to być art. 172a) tworzące odrębne typy przestępstw fałszywego zawiadomienia o bezpośrednim niebezpieczeństwie o charakterze powszechnym (np. fałszywym alarmie bombowym) lub wywołania przekonania o tym, że zachodzi taka sytuacja (np. podłożenie atrapy urządzenia wybuchowego). Takie przepisy proponowano już w 2002 r. w tzw. projekcie prezydenckim zmian w k.k., który nigdy nie wszedł w życie. I są one na pewno potrzebne, bo w tej chwili wobec sprawców takich czynów proponuje się stosować przepisy o spowodowaniu niebezpieczeństwa powszechnego, ale takie niebezpieczeństwo nie zawsze występuje, a z kolei przepisy kodeksu wykroczeń nie wydają się wystarczająco surowe dla takich sytuacji.

 

Na poparcie zasługuje też propozycja przywrócenia pojęcia kradzieży szczególnie zuchwałej i wprowadzenia pojęcia kradzieży kieszonkowej. Zwłaszcza ta ostatnia propozycja odpowiada potrzebom praktyki, bo przesądza o tym, że kradzież kieszonkowa będzie zawsze przestępstwem, a nie wykroczeniem, niezależnie od wartości przedmiotu skradzionego. Skoro już jesteśmy przy przestępstwach przeciwko mieniu, to na aprobatę zasługuje też powrót do uregulowań kodeksów z 1969 i 1932 r., które, opisując przestępstwa kradzieży i przywłaszczenia, posługiwały się pojęciem „cudze mienie”, co nie budziło większych problemów interpretacyjnych. W kodeksie z 1997 r. zastąpiono ten zwrot określeniem „cudza rzecz”, uzasadniając to potrzebą dostosowania przepisów karnych do terminologii cywilistycznej. To posunięcie legislacyjne zupełnie się jednak nie opłaciło, przynosząc wiele nowych problemów i wątpliwości.

 

A teraz dwie uwagi krytyczne. Pierwsza dotyczy ujęcia bardzo ważnego praktycznie przepisu, mianowicie art.177, w którym opisano różne odmiany przestępstwa spowodowania wypadku komunikacyjnego. Wracając na chwilę do nieodległej historii tego przepisu i jego odpowiednika w k.k. z 1969 r., przypomnijmy, że w poprzednio obowiązującym kodeksie mieliśmy art. 145, który dla uznania tego, co potocznie nazywamy wypadkiem drogowym, za przestępstwo, wymagał, aby skutkiem naruszenia przez sprawcę reguł bezpieczeństwa w ruchu drogowym było uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia innej osoby albo spowodowanie poważnej szkody w mieniu. Przepis ten był pewnym zakresie (tym dotyczącym lekkich uszkodzeń ciała i szkody w mieniu) mało praktyczny. Powodował cykliczne (równolegle do inflacji) wypowiedzi Sądu Najwyższego na temat, jaka szkoda w mieniu jest poważna. Obejmował też niepotrzebnie kolizje w ruchu drogowym, których rezultatem było tylko lekkie uszkodzenie ciała. Dlatego wk.k. z 1997 r. ujęto przepis o spowodowaniu wypadku znacznie węziej. Przestępstwem spowodowania wypadku miało być tylko takie naruszenie reguł ostrożności, którego skutkiem był co najmniej tzw. zwykły (średni) uszczerbek na zdrowiu. Spowodowanie przez naruszenie reguł bezpieczeństwa w ruchu tylko szkody majątkowej albo lekkiego uszczerbku na zdrowiu (tzn. jeżeli naruszenie czynności narządu ciała albo rozstrój zdrowia pokrzywdzonego trwały co najwyżej 7 dni) nie jest więc obecnie ścigane jako przestępstwo, lecz wyłącznie jako wykroczenie z art. 86 § 1 kodeksu wykroczeń. Jest to uregulowanie wyważone, dobrze obecnie funkcjonujące w praktyce i nie wymaga na pewno zmian.

 

Tymczasem w najnowszym projekcie nowelizacji k.k. przepis art.177 §1 proponuje się rozszerzyć, obejmując nim również wypadki drobne, w których uszkodzenie ciała (np. otarcia, siniaki, stłuczenia) nie trwały dłużej niż 7 dni. Autorzy projektu powołują się na to, że przecież zwykłe nieumyślne spowodowanie lekkiego uszkodzenia ciała winnej sytuacji niż wypadek komunikacyjny jest zagrożone karą wart. 157 § 3 k.k. Jest więc rozwiązaniem niespójnym pozostawienie bez kary (za przestępstwo) spowodowania takiego skutku w ramach wypadku komunikacyjnego. To brzmi przekonywająco, tyle że takich spraw w praktyce nie ma. Nie ma spraw, w których ktoś ściga z oskarżenia prywatnego nieumyślne spowodowanie uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia na czas do 7 dni. Dalej twierdzą projektodawcy, że skutek wypadków komunikacyjnych niejednokrotnie nie pozostaje w relacji proporcjonalności do stopnia zawinienia sprawcy. Sprawcy lekkiego uszkodzenia ciała w wypadku komunikacyjnym mogą naruszyć bardzo rażąco zasady bezpieczeństwa ruchu i często tylko szczęśliwemu przypadkowi zawdzięczać należy, że skutek był błahy. To wszystko prawda, tyle że ta „loteryjność” odpowiedzialności za nieumyślne przestępstwa (zwłaszcza wypadki drogowe) to rzecz powszechnie znana. I niewiele się na to poradzi. Gdyby konsekwentnie kłaść akcent nie na to, jak istotny ujemny skutek został spowodowany, lecz na to, jak rażące było naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu, to w rezultacie powinniśmy traktować jako przestępstwo bardzo głębokie naruszenie zasad bezpieczeństwa nawet wtedy, gdy żaden skutek nie nastąpił.

 

I wreszcie chciałbym zwrócić uwagę na brak w projekcie przepisu, bardzo potrzebnego, który kiedyś w kodeksie karnym z 1969 r. ( art.147 §2) przewidywał przestępstwo pełnienia wstanie nietrzeźwości czynności zawodowych, co może narazić na bezpośrednie niebezpieczeństwo życie lub zdrowie człowieka albo mienie w znacznych rozmiarach. Rzeczywistość w naszym kraju skłania do przypominania sobie o tym przepisie stosunkowo często, np. gdy słyszymy o wykonujących swoje obowiązki zawodowe nietrzeźwych lekarzach pogotowia. Warto by na pewno ten przepis przywrócić.

Lech Gardocki

źródło: Rzeczpospolita, 28.11.2006

Biuletyn Informacji Publicznej Naczelnej Rady Adwokackiej redaguje adw. Rafał Dębowski
e-mail: redaktor.bip@nra.pl
Osoba odpowiedzialna za treść: adw. Rafał Dębowski
Data modyfikacji: 2006/11/28 12:10:45
Redaktor: Główny redaktor Biuletynu