Nie wiadomo, jak płacić, gdy nie ma znaczków skarbowych
W urzędach zamieszanie. Gubią się urzędnicy i petenci, bo nie wiedzą, kiedy i od czego należy się opłata skarbowa. Na wyjaśnienia ministra finansów nie mają na razie co liczyć
Miało być prościej i łatwiej, a wyszło jak zwykle. Wprowadzona od 1 stycznia 2007 r., z marszu i bez okresu przejściowego, nowa ustawa o opłacie skarbowej zaskoczyła zainteresowanych.
Petenci odprawiani z kwitkiem
- Musimy odsyłać petentów, ponieważ nie mają dowodu, że wnieśli opłatę skarbową. A bez tego nie możemy zająć się ich sprawą - mówi Leszek Kurek, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta w Poznaniu. - Nie ma już znaczków skarbowych. Opłatę wnosi się przelewem lub gotówką w kasie. Nikt o tym nie wie. W dalszym ciągu ludzie przychodzą ze znaczkami i są zaskoczeni, że na próżno.
Zdaniem dyrektora Kurka źle się stało, że ustawodawca nie wprowadził okresu przejściowego. W tym czasie wszyscy dowiedzieliby się o zmianie i nie byłoby tego zamieszania. Równie dobrze ustawodawca mógłby zachować znaczki skarbowe. Opłatę można by przez jakiś czas uiszczać na dwa sposoby.
Opłata do interpretacji
Od tego roku opłatę skarbową uiszcza się od wydania każdej decyzji administracyjnej, a nie - jak wcześniej - tylko od wybranych.
- Pobieramy 10 zł za decyzje w sprawie prawa jazdy, wtórników, a także dowodów rejestracyjnych - mówi Wiesław Grudzień, naczelnik Delegatury Biura Administracji i Spraw Obywatelskich Dzielnicy Śródmieście w Warszawie. - Nie jesteśmy jednak pewni, czy postępujemy właściwie. Nie wszystkie bowiem wydziały komunikacji w kraju tak robią. Czekamy na interpretację, którą przygotowują resorty finansów oraz transportu.
Według Teresy Jakutowicz z Ministerstwa Transportu będzie gotowa w najbliższym czasie.
Kłopoty mają też urzędy gmin i ośrodki pomocy społecznej. Resort finansów uważa bowiem, że wprawdzie nic się nie należy od decyzji przyznających prawo doświadczeń rodzinnych i zaliczki, ale trzeba pobierać 10 zł opłaty od decyzji umarzającej lub rozkładającej na raty zwrot nienależnie pobranych świadczeń rodzinnych lub zaliczki alimentacyjnej.
Odmiennego zdania jest Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS). Jeszcze kilka dni temu uspokajało zainteresowanych, że nie ma żadnych opłat skarbowych od żadnych czynności administracyjnych związanych z ustalaniem prawa doświadczeń rodzinnych i zaliczki alimentacyjnej, bo mają one charakter socjalny. Dlatego nie trzeba wnosić opłaty od wniosków, podań i załączników, czynności urzędowych, zaświadczeń, zezwoleń, dokumentów stwierdzających ustanowienie pełnomocnika oraz ich odpisów (wypisów). MPiPS zwróciło się więc do Ministerstwa Finansów o zmianę stanowiska. Tym bardziej że decyzje o umorzeniu lub rozłożeniu na raty zwrotu świadczeń wydawane są najuboższym, dla których 10 zł to kwota licząca się w domowym budżecie.
Zwrot nie dla wszystkich
Gdy na stronie internetowej Ministerstwa Finansów pojawił się komunikat o zwrocie pieniędzy za niewykorzystane znaczki skarbowe, chciały je odzyskiwać także osoby fizyczne. To jednak nie jest możliwe. Oddziały PKO BP zwracają wprawdzie (do końca stycznia) pieniądze, ale - jak podkreśla Marek Ryczkowski z biura prasowego banku - jedynie podmiotom prowadzącym punkty sprzedaży detalicznej znaczków skarbowych. Na zwrot nie mogą liczyć firmy, które zakupiły znaczki za gotówkę (przelew), ani klienci indywidualni.
Nie wiadomo, czy i w jaki sposób Ministerstwo Finansów zamierza poprawić sytuację. W piątek otrzymaliśmy wprawdzie odpowiedź, ale nie rozwiała ona wszystkich naszych wątpliwości. Ministerstwo twierdzi, że „z istoty opłaty skarbowej wynika, iż poszczególne jej przedmioty unormowane są w przepisach prawa materialnego (w poszczególnych ustawach, np. ustawie -Prawo o ruchu drogowym, ustawie -Prawo budowlane, itp.). To powoduje, iż w celu prawidłowego stosowania ustawy o opłacie skarbowej wymagana jest znajomość przepisów prawa materialnego”.
Jakub Lutyk, rzecznik prasowy Ministerstwa Finansów, powiedział "Rz" jedynie, że resort nie planuje zmiany ustawy, aby umożliwić zwrot niewykorzystanych przed 1 stycznia 2007 r. znaczków skarbowych. Prawnicy i doradcy podatkowi nie mają wątpliwości, że w ten sposób ministerstwo samo zachęca do wykorzystywania dziś już niepotrzebnych znaczków, np. przez doklejenie ich na pełnomocnictwach sporządzonych z datą wsteczną.
- Pod koniec ubiegłego roku na życzenie naszych klientów sporządziliśmy kilka tysięcy odpisów pełnomocnictw - mówi Sławomir Ćwik z jednej z zamojskich kancelarii.
Nie ma znaczków, nie ma wpłaty
Na nowych przepisach, bardziej niż na niewykorzystanych znaczkach, mogą stracić gminy - jeśli tylko nieuczciwi pełnomocnicy będą przedstawiali przed sądem ten sam dowód uiszczenia opłaty skarbowej w różnych sprawach, w których reprezentują klienta w tym sądzie.
RENATA KRUPA-DĄBROWSKA, GRAŻYNA J. LEŚNIAK
współpraca aro
źródło: Rzeczpospolita, 20.01.2007