Jak reformować wymiar sprawiedliwości?
W redakcji Gazety Prawnej odbyła się dyskusja na temat planowanej przez rząd reformy wymiaru sprawiedliwości. Wzięli w niej udział wybitni przedstawiciele środowiska prawniczego. Z udziału w dyskusji w ostatniej chwili zrezygnowali przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości.
Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło wiele projektów ustaw, których celem jest głęboka reforma wymiaru sprawiedliwości. Znajdują się one obecnie na różnych etapach legislacyjnych. Oprócz usprawnienia procedur sądowych i egzekucyjnych, reorganizacji polskich sądów, znalazły się tam pomysły bardzo kontrowersyjne, które budzą niepokój środowiska prawniczego. Niektóre z tych rozwiązań są zagrożeniem dla niezawisłości sądów.
Czy reformy zagrażają niezawisłości sądów
Andrzej Zoll:
Działania resortu sprawiedliwości w tym zakresie są elementem szerszej polityki prowadzonej przez rząd, gdzie widać wyraźne dążenie do osłabienia zasady trójpodziału władzy. Dlatego moim zdaniem nie ma co zaczynać reformy wymiaru sprawiedliwości bez wcześniejszego rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Oczywiście pojawiają się argumenty przeciwko temu rozwiązaniu, np. że to rząd bierze odpowiedzialność za bezpieczeństwo państwa. Ale wystarczy przyjrzeć się, jak to funkcjonuje w innych państwach. Przykładowo na Węgrzech rząd wydaje uchwałą ogólne dyrektywy dla prokuratora generalnego, dotyczące kierunków polityki karnej. Jednak sam prokurator rozlicza się z ich realizacji nie przed rządem, ale parlamentem. To rozwiązanie zabezpiecza przed upolitycznieniem prokuratury, które w Polsce jest bardzo widoczne.
Teresa Romer:
Nasz system sądownictwa niewątpliwie wymaga zmian strukturalnych. Dlatego nie można do wszystkich proponowanych reform odnosić się krytycznie, gdyż część z nich jest konieczna. Zwłaszcza jeśli chodzi o reorganizację polskiego sądownictwa.
Równocześnie upatruję dużego zagrożenia dla samego poziomu zmian legislacyjnych, przeprowadzanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości, gdyż liczba produkowanych nowelizacji jest zatrważająca. W resorcie działa obecnie kilkadziesiąt zespołów legislacyjnych, które podjęły się zmian ogromnej liczby przepisów. W takiej sytuacji jest rzeczą niemożliwą aby stworzony na nowo system stanowił spójną całość. Co gorsza, przygotowywanych jest wiele projektów, które zmierzają do ograniczenia niezawisłości sędziowskiej i zachwiania zasady trójpodziału władzy. Dobitnym tego przykładem jest projekt nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.
Stanisław Rymar:
Zgadzam się. Warunkiem przeprowadzenia koniecznych reform na każdym etapie postępowania sądowego i egzekucyjnego jest absolutna gwarancja niezawisłości sądowej. Warto zwrócić uwagę, że oprócz orzecznictwa Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, wiążące dla nas jest również orzecznictwo Trybunału w Strasburgu oraz orzecznictwo w pierwszej instancji Trybunału w Luksemburgu. Zmiany nie mogą iść na przekór również tym instytucjom. Warto również pamiętać, że obywatele nabrali ogromnego zaufania do wymiaru sprawiedliwości, dlatego też wszelkie reformy powinny być przeprowadzane w sposób ewolucyjny, a nie rewolucyjny, gdyż tak ciężko zdobyte zaufanie można łatwo stracić.
Teresa Romer:
Przed naszą akcesją działała w Polsce grupa unijnych ekspertów, która przyglądała się funkcjonowaniu naszego wymiaru sprawiedliwości. W trakcie jej prac został sporządzony raport z zaleceniami, co powinniśmy poprawić już po przystąpieniu do UE. Jedno z nich wskazywało wyraźnie na potrzebę oddzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. W raporcie równie silnie rekomendowano potrzebę stworzenia jasnych kryteriów powoływania i awansowania prokuratorów.
Andrzej Rzepliński:
Przy okazji dyskusji na temat reformowania służb specjalnych proponowałem aby wzorem państw zachodnich zmienić zasady wyłaniania kandydatów na szefów tych instytucji. Według moich propozycji o nominacji na stanowisko szefa ABW w dalszym ciągu decydowałby Sejm, na wniosek premiera. Zmieniłyby się jednak same zasady jego wyboru, gdyż osoba ta musiałaby otrzymać 66 proc. głosów, jednak nie wszystkich posłów, ale szefów poszczególnych frakcji parlamentarnych, którzy przeprowadzaliby takie głosowanie.
Taki sposób wyboru gwarantowałby, że ten, kto zostanie wybrany szefem ABW czy też prokuratorem generalnym, posiada nie tylko poparcie partii rządzącej, ale również największej partii opozycyjnej.
Teresa Romer:
Chcę jednak wrócić od prób ograniczania niezawisłości sędziowskiej. W projekcie nowelizacji o KRS proponuje się np. narzucenie kontroli przez władzę wykonawczą nad orzecznictwem sądowym. W projekcie znajdują się np. zapisy umożliwiające ministrowi sprawiedliwości polecenie skontrolowania przez KRS orzecznictwa danego sądu lub sędziego, z punktu widzenia jednolitości wydawanych orzeczeń.
To bardzo niebezpieczne, gdyż minęły już czasy, kiedy sędzia był wyłącznie ustami ustawy. Wszelkie schematyzowanie orzecznictwa okazało się błędem.
Andrzej Zoll:
Pomysł, aby KRS, który jest organem powołanym po to, aby dbał o niezawisłość sędziowską, zajmował się ujednolicaniem orzecznictwa, jest chory. Od tego przecież jest Sąd Najwyższy, który posiada w tym zakresie spory autorytet wśród sędziów. Wcale to jednak nie oznacza, że sądy nie wydają w konkretnych sprawach odmiennych orzeczeń od linii wyznaczonej przez Sąd Najwyższy. Jednak to dobrze, gdyż w ten sposób nie mamy skamielin prawnych, a orzecznictwo ciągle się rozwija. Dlatego też pomysł kontroli nad jednolitością orzecznictwa jest groźny i trzeba o tym mówić głośno.
Andrzej Rzepliński:
W projekcie prezydenckim znalazł się też zapis zakazujący sędziom funkcyjnym zajmowania stanowisk w KRS. Rodzi to duże ryzyko, że do Rady trafią starsi sędziowie, u schyłku swoich karier, których aktywność będzie bardzo mała.
Moim zdaniem należy wzmocnić tę instytucję. Konstytucja powinna przewidywać, że połowa członków KRS powinna być wybierana pośród sędziów sądów apelacyjnych. Kandydaci mogliby być wyłaniani przez senaty akademickich uczelni spośród osób, które mają istotne osiągnięcia zawodowe. Ponadto wybór powinien następować większością 60 proc. głosów, przy kadencji trwającej 9 lat. Takie rozwiązania zapewniłyby całkowitą niezależność od partii rządzącej, również w zakresie powoływania i awansowania sędziów i prokuratorów.
Czy należy zaostrzyć politykę karną
Teresa Romer:
Zmiany w KRS to nie jedyna próba wpływania na niezawisłość sędziowską. W ostatnim czasie obserwujemy spory nacisk na sędziów na surowe orzekanie w sprawach karnych i nie zawieszanie kar. Taki nacisk widać zwłaszcza w przypadku młodych sędziów i asesorów. Nagminna jest też sytuacja, że prokuratorzy od każdego łagodnego wyroku lub zawieszającego karę wnoszą apelację.
Andrzej Zoll:
Młodzi sędziowie są podatni na różne dyrektywy, czasami nawet starają się zgadywać, jakie są wobec nich oczekiwania. To demoralizuje wymiar sprawiedliwości. Obecny kodeks karny daje duże możliwości orzekania rozsądnych kar, zarówno bardzo surowych, jeżeli zachodzi taka potrzeba, jak również elastycznego podejścia jeżeli np. nie jest konieczne bezwzględne ograniczenie wolności. Wychodzi z założenia, że sprawcę przestępstwa można surowo ukarać, nawet pozostawiając go na wolności.
Jest wiele spraw, które wymagają poprawy w kodeksie karnym, ale uważam, że nie jest to problem polityki karnej, która została nieźle zaplanowana.
Andrzej Rzepliński:
Nowy kodeks karny jest surowszy niż poprzedni. Bardzo szybko odczuliśmy to w statystykach.
Przecież zaostrzeniu uległy np. przepisy dotyczące przedterminowych zwolnień. W efekcie liczba osadzonych z 62 tysięcy wzrosła w sierpniu do 88 tysięcy. Jest to największa liczba więźniów w historii III RP.
Piotr Kruszyński:
O młodych sędziach, którzy są podatni na naciski, mówię od wielu lat. Chodzi zwłaszcza o asesorów sądowych. Oczywiście poza dyskusją jest, że asesorzy powinni sądzić, aby zdobyć odpowiednią praktykę i doświadczenie, jednak sytuacja, w której decydują oni np. o tymczasowym aresztowaniu w postępowaniu przygotowawczym, np. w sprawie o zabójstwo.
Jest to patologia, gdyż taki młody, 27-letni człowiek, nawet jeśli jest bardzo dobrze wykształcony i inteligentny, nie jest na tyle dojrzały ani intelektualnie, ani mentalnie, aby decydować samodzielnie w tak trudnych sprawach. Ich podatność na wpływy jest duża, gdyż od ich postępowania może zależeć, czy dostaną w przyszłości nominację sędziowską czy też nie.
Andrzej Rzepliński:
Zwolennicy utrzymania możliwości decydowania asesorów o tymczasowym aresztowaniu wysuwają jeden ważny argument, mianowicie w Polsce jest wiele sądów, gdzie orzeka 9 sędziów, z których 8 to właśnie asesorzy. Jeżeli odebrałoby się im możliwość orzekania, praca sądów zostałaby sparaliżowana.
Problem ten można byłoby jednak rozwiązać wprowadzając możliwość, aby ławnikami mogli zostawać również asesorzy. Ich rola byłaby jednak trochę inna niż zwykłych ławników, gdyż byliby członkami składu orzekającego, przez co mogliby aktywnie uczestniczyć w rozprawach.
Andrzej Zoll:
Mimo że wcześniej uznałem, że nie powinienem krytykować swojego następcy na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich, muszę coś oświadczyć, zwłaszcza że dotknęliście Państwo sprawy surowości polityki karnej. Z inicjatywy posła Zbigniewa Ziobro, w poprzedniej kadencji Sejmu zmieniono art. 148, par. 2 kodeksu karnego wprowadzając dolną granicę 25 lat kary pozbawienia wolności. Oznacza to, że jeżeli żona zastrzeli męża z przekroczeniem granic obrony koniecznej, zostanie skazana na 25 lat i nie ma możliwości nadzwyczajnego złagodzenia kary.
Zaskarżyłem to rozstrzygnięcie do Trybunału Konstytucyjnego, tymczasem w ubiegłym tygodniu Janusz Kochanowski wycofał mój wniosek, podobnie jak wcześniej wycofał moją skargę na stopień zagęszczenia polskich więzień. Mamy do czynienia z działaniami rzecznika, które wychodzą naprzeciw polityce ministra sprawiedliwości. Uważam natomiast, że jego rolą jest patrzenie ministrowi na ręce. Kochanowski tymczasem patrzy na jego usta, słuchając, co minister sądzi w danej sprawie.
Piotr Kruszyński:
Pozbawienie asesorów wpływu na wydawanie decyzji o tymczasowym aresztowaniu wcale nie musi oznaczać, że byliby oni pozbawieni możliwości orzekania w innych sprawach, np. w postępowaniach przyspieszonych. Powrót do tej koncepcji przez rząd wydaje się być trafnym pomysłem. W 1997 r. ustawodawca popełnił błąd odstępując od tego trybu, przecież nie ma potrzeby wszczynania postępowania przygotowawczego w sytuacjach, gdy sprawca jest ujęty na gorącym uczynku.
Stanisław Rymar:
Zawsze staliśmy na stanowisku, że adwokatura nie powinna przeszkadzać prawidłowym intencjom naprawy postępowania sądowego, zaliczam do tego również tryb przyspieszony. Jestem przekonany, że poradzimy sobie z zabezpieczeniem udziału obrońców w tym postępowaniu. Jest bardzo wielu doświadczonych adwokatów, którzy będą w stanie w tych sprawach podjąć się rzetelnej obrony.
Andrzej Rzepliński:
Jestem bardzo zmartwiony, że KRS milczy w sprawach obrażania sędziów przez polityków. Chodzi tu zarówno o haniebną wypowiedź ministra sprawiedliwości z marca tego roku, kiedy to oskarżył sędziego gliwickiego o przyjęcie łapówki.
Zdziwiła mnie w tym przypadku postawa KRS, która oprócz oświadczenia rzecznika praktycznie nie zareagowała, a przecież mogła np. zainicjować postępowanie karne przeciwko ministrowi, który bezpodstawnie oskarża sędziego o korupcję.
Reakcji KRS nie było również w przypadku ataku prezydenta na sędzię Mojkowską po procesie lustracyjnym Zyty Gilowskiej.
opr. Tomasz Pietryga, Andrzej Jankowski
źródło: Gazeta Prawna, 28.09.2006