Skracanie i przyspieszanie postępowania sądowego nie może się odbywać kosztem naruszenia praw konstytucyjnych.
Trybunał Konstytucyjny stwierdził w poniedziałek, że jeden z przepisów kodeksu postępowania cywilnego, określający zasady apelacji w postępowaniu uproszczonym, narusza konstytucyjne prawo do sądu i prawo do zaskarżenia wyroku pierwszej instancji. Zdaniem TK tak daleko idące ograniczenie praw konstytucyjnych byłoby dopuszczalne jedynie wówczas, gdyby służyło ochronie równie ważnej wartości wskazanej w ustawie zasadniczej. Tymczasem chodziło tylko o przyspieszenie postępowania. A to nie jest wartość, dla której można poświęcić prawa obywatelskie chronione przez Konstytucję - uzasadniał wyrok sędzia TK Jerzy Stępień.
Autor skargi konstytucyjnej Ryszard G. dał zadatek na samochód, ale od transakcji odstąpił. Zadatek więc przepadł, ale okoliczności sprawy spowodowały, że uznał za słuszne ubieganie się o jego zwrot od firmy motoryzacyjnej. Ponieważ chodziło o 2 tys. zł, sprawa była rozpatrywana w trybie uproszczonym. Sąd rejonowy nie przyznał Ryszardowi G. racji, ten więc wniósł apelację i złożył wniosek o przeprowadzenie rozprawy. Sąd okręgowy jednak rozpatrzył apelację na posiedzeniu niejawnym i skargę oddalił jako bezzasadną, opierając się na art. 505 10 § 3 k.p.c.
Jego pełnomocnik Bartosz Łuć mówił w TK, że zaskarżony przepis odebrał jego klientowi możliwość przedstawienia sądowi swoich racji i merytorycznego rozpatrzenia ich. Sąd drugiej instancji rozpatrywał sprawę jednoosobowo i niejawnie, a więc z góry, bez wysłuchania jego argumentów, założył, że apelacja jest bezzasadna. W dodatku nie uzasadnił merytorycznie tej decyzji, stwierdzając, że kasacja była „oczywiście bezzasadna”. - To przesłanka nieostra i arbitralna, która pozbawia konstytucyjnego prawa do bycia wysłuchanym - mówił pełnomocnik autora skargi.
Argumenty Ryszarda G. poparł rzecznik praw obywatelskich, który przystąpił do sprawy, a także Sejm. Poseł Wojciech Szarama (PiS) mówił, że ekonomia procesowa nie może być ważniejsza od prawa do jawności postępowania sądowego. Dyrektor Dariusz Chaciński z Biura RPO podkreślił zaś, że w uproszczonym postępowaniu naruszane jest prawo do rozpatrzenia sprawy w dwu instancjach. Przepisu broniła jedynie prokurator Barbara Długołęcka w imieniu prokuratora krajowego. Jej zdaniem prawo do bycia wysłuchanym zostało ograniczone, ale w uzasadnionym stopniu.
Trybunał podzielił zastrzeżenia wnioskodawców. Uznał, że uproszczenie i przyspieszenie postępowania może dotyczyć kwestii formalnych, ale w żadnym wypadku nie może odnosić się do spraw wiążących się z obroną prawa i interesów obywateli. - Sprawy objęte postępowaniem uproszczonym nie są marginalne, bo mają duże znaczenie dla obywateli (sygn. SK 34/06).
Jolanta Kroner
źródło: Rzeczpospolita, 3.10.2006