Każdy ma dostęp do akt swojej sprawy, także po to, żeby je samemu kopiować
Osoba będąca stroną w sporze sądowym ma prawo sfotografować akta sprawy, zamiast płacić sądowi za kserokopie
Nie można skutecznie reprezentować swoich interesów, jeżeli się nie wie, co jest w aktach sprawy. Dlatego też każda ze stron toczącego się postępowania ma zagwarantowany dostęp do nich.
Tyle że samo przejrzenie akt i zrobienie notatek nie zawsze wystarcza. Co bardziej zapobiegliwi chcą zabrać ze sobą kopie przynajmniej niektórych dokumentów. Mają prawo sfotografować strony akt aparatem cyfrowym. Okazuje się jednak, że nie we wszystkich sądach prawo to jest respektowane.
– Wytoczono mi proces o odszkodowanie. Poszedłem do sądu przejrzeć akta sprawy. Wziąłem ze sobą cyfrowy aparat fotograficzny, aby zrobić zdjęcia interesujących mnie stron. Kiedy tylko wyjąłem aparat, podbiegła do mnie pracownica sądu i poinformowała, że nie mogę fotografować akt. Oświadczyła, że może mi je skopiować, ale za opłatą. Czy rzeczywiście strona sporu nie ma prawa uwiecznić aparatem cyfrowym akt własnej sprawy? – pyta czytelnik „Rzeczpospolitej”.
Osoba, która zabroniła naszemu czytelnikowi fotografowania akt, postąpiła niesłusznie. Zgodnie z art. 9 kodeksu postępowania cywilnego zarówno strony, jak i uczestnicy postępowania mają prawo przeglądać akta sprawy i otrzymywać odpisy, kopie lub wyciągi z tych akt. Skoro strona może otrzymać kopię, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby taką kopię sama sporządziła, używając do tego aparatu fotograficznego czy przenośnego skanera.
Jeśli nadgorliwy pracownik sądu zakazuje tego, można powołać się na pismo Ministerstwa Sprawiedliwości z 11 maja 2001 r. skierowane do prezesów wszystkich sądów okręgowym, w którym dyrektor Departamentu Organizacyjnego wprost przesądza o możliwości fotografowania akt sprawy.„Nie ma podstaw, by zabraniać robienia zdjęć czy skanowania akt, powołując się na »tajemnicę« czy »niejawność akt«. Skoro bowiem strona ma możliwość uzyskania kserokopii sporządzonej przez pracowników sekretariatu, to może również samodzielnie taką kserokopię sporządzić. W takim wypadku sąd nie powinien pobierać opłaty” – czytamy w piśmie ministerstwa.
Resort sprawiedliwości przyrównuje kopiowanie akt za pomocą aparatu fotograficznego do robienia własnych notatek. Sąd nie ma prawa pobierać opłaty za zrobione w ten sposób fotokopie, gdyż nie ponosi żadnych kosztów. Udostępnia bowiem jedynie akta sprawy, a to jest darmowe.Inaczej będzie, jeśli kopie sporządzi sąd. Wówczas, zgodnie z art. 78 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, od strony pobierana jest opłata w wysokości jednego złotego od każdej rozpoczętej strony. Ta kserokopia – zresztą tak samo jak fotografia zrobiona przez zainteresowanego – nie jest jednak uwierzytelnionym odpisem. Odpis z akt będący już dokumentem urzędowym kosztuje 6 zł za stronę.
Sławomir Wikariak
źródło: Rzeczpospolita Online, 14.03.2008