Obywatele zniecierpliwieni opieszałością sądów nie skarżą się na nie masowo. Sądy z kolei nie okazały się hojne. Przeciętne zadośćuczynienie za ślimacze tempo sprawy to 2 200 zł
Usłyszawszy o ministerialnych propozycjach uzdrawiania i reformowania wymiaru sprawiedliwości, odezwali się czytelnicy, którzy z obawą podchodzą do owych pomysłów. Pytają wręcz, czy po rewolucji administracyjnej ich trwający ponad pięć lat proces ma szansę się skończyć, czy też potrwa jeszcze dłużej.
Sąd pod sąd
Coraz częściej dopytują się też o skargę na opieszałe sądy. A właśnie za kilka dni mijają dwa lata, odkąd skarga pojawiła się w naszym prawie (17 września 2004 r. wraz z ustawą o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki). Kiedy wchodziła w życie, zarówno Ministerstwo Sprawiedliwości, jak i sędziowie nie kryli obaw. Teraz wiadomo już, że w 2005 r. do sądów trafiło 5214 skarg. Uwzględniono tysiąc. Skargi trafiają do sądu przełożonego (wyższej instancji) nad tym, który przewlekle prowadzi sprawę. Zajmują się więc nimi ludzie dobrze znający daną procedurę. Skarga w sprawie karnej trafia do sądów karnych, w cywilnej do cywilnych, a w rodzinnej do rodzinnych.
W efekcie sędziowie oceniają pracę kolegów z niższej instancji.
- Sfera objęta skargą nie dotyka niezawisłości sądu i nie ma przeszkód formalnych, żeby sędzia oceniał pracę innego sędziego - tłumaczy sędzia Andrzej Deptuła. Jest rzeczą normalną, że sądy drugiej instancji, rozpoznając środki odwoławcze, oceniają zapadłe orzeczenia, a tym samym i pracę innego sądu. - Samo stwierdzenie przewlekłości na podstawie akt sprawy nie jest trudne - dodaje.
Kto może się poskarżyć
Ustawa wyraźnie mówi, komu przysługuje to prawo:
> w postępowaniu w sprawach o przestępstwa skarbowe i wykroczenia skarbowe - stronie,
> w postępowaniu w sprawach o wykroczenia - stronie,
> w postępowaniu dotyczącym odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary - stronie lub wnioskodawcy,
> w postępowaniu karnym - stronie oraz pokrzywdzonemu, nawet jeśli nie jest stroną,
> w postępowaniu cywilnym - stronie, interwenientowi ubocznemu i uczestnikowi postępowania,
> w postępowaniu sądowoadministracyjnym - skarżącemu oraz uczestnikowi postępowania na prawach strony,
> w postępowaniu egzekucyjnym oraz w innym postępowaniu dotyczącym wykonania orzeczenia sądowego - stronie oraz innej osobie wykorzystującej swoje uprawnienia w tym postępowaniu.
Sędziowie zmobilizowani
Zanim skarga pojawiła się w polskim prawie, mówiło się, że do sądów może trafić nawet 13 tys. spraw tzw. starych (ciągnących się ponad pięć lat).
Tymczasem skarżących się było umiarkowanie dużo. W pierwszym miesiącu do sądów powszechnych, apelacyjnych i okręgowych, wpłynęło 175 skarg, później więcej. Rekord padł w październiku 2004 r. - 940 skarg.
Wśród oskarżanych o opieszałość od początku dominują sądy w Warszawie, i to zarówno okręgowy (558), jak i apelacyjny (358).
Ogromne dysproporcje widać też w sądach okręgowych. Do warszawskiego trafiło dwa razy więcej skarg niż do następnego na liście sądu w Poznaniu.
Wprowadzenie skargi podziałało mobilizująco na sędziów.
- Ostrzej do pracy zabrali się także prezesi sądów. Jednym słowem, widoczne jest wzmocnienie nadzoru administracyjnego - mówi „Rz” sędzia Mariusz Ciepiela.
Najwięcej jest skarg w sprawach cywilnych. Następne w kolejce są: sprawy karne, z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych oraz egzekucje komornicze.
Za nieuzasadnioną zwłokę, a więc po przyznaniu racji skarżącemu, Skarb Państwa może zapłacić do 10 tys. zł. Pieniądze przyznawane są rzadko. Średnio sądy apelacyjne zasądzają 2,6 tys. zł, a okręgowe - 2,2 tys. zł. Najmniejszą kwotę - symboliczną złotówkę - zasądził do tej pory Sąd Apelacyjny w Krakowie.
AGATA ŁUKASZEWICZ
źródło: Rzeczpospolita, 13.09.2006