Polskie sądy między prawem krajowym a unijnym
Polscy sędziowie słabo znają prawo europejskie. Tymczasem w swoich wyrokach powinni uwzględniać orzecznictwo trybunałów wspólnotowych
W jakim zakresie należy uwzględniać prawo unijne i jak orzekać, gdy dochodzi do kolizji norm -zastanawiali się w piątek uczestnicy dyskusji zorganizowanej pod egidą „Europejskiego Przeglądu Sądowego”.
Europejski Trybunał Sprawiedliwości podkreśla w swoim orzecznictwie pierwszeństwo prawa wspólnotowego przed krajowym. W razie konfliktu opowiada się za stosowaniem norm unijnych. Polscy sędziowie muszą także brać pod uwagę orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Z tym jest jednak problem. Hanna Machińska z Biura Informacyjnego Rady Europy uważa, że nie znają orzeczeń trybunałów europejskich. - Jeśli Polska przegrywa w Strasburgu wskutek błędu sądu, to sprawa nie ma żadnych konsekwencji dla sędziów, którzy za to odpowiadają - mówiła.
Według Pauliny Jasińskiej z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu pierwszeństwo stosowania prawa wspólnotowego nie oznacza jednak jego nadrzędności nad prawem krajowym.
- Europejski porządek prawny w pewnym zakresie pokrywa się z krajowym. Dlatego możliwe są kolizje norm, które trzeba rozstrzygać - wyjaśniała prof. Ewa Łętowska. - Sędzia musi się w pierwszej kolejności zorientować, czy sprawę, którą się zajmuje, reguluje prawo europejskie.
Prof. Stanisław Biernat z Uniwersytetu Jagiellońskiego przestrzegał przed mechanicznym sięganiem do orzecznictwa europejskiego, gdyż zakres praw wspólnotowych ciągle się rozszerza. Wspomniał też o możliwości - na razie niezbyt szeroko wykorzystywanej - kierowania przez sądy krajowe do ETS tzw. pytań prejudycjalnych o wykładnię prawa unijnego. - Z Polski było dotychczas osiem pytań. Pięć zadały wojewódzkie sądy administracyjne, jedno NSA i dwa - sądy powszechne -poinformował.
Z kolei prof. Andrzej Wasilewski stanął na stanowisku, że nie trzeba mówić o różnych porządkach prawnych, krajowym i wspólnotowym, tylko o jednym, złożonym i stale się rozwijającym. - Podobnym do sądowego systemu precedensowego -stwierdził.
Ireneusz Walencik
źródło: Rzeczpospolita, 1.10.2007