Sędziowie skarżą swoją ustawę do Trybunału
Krajowa Rada Sądownictwa ma już gotowy wniosek o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją dziewięciu przepisów ustawy sędziowskiej. Zajmie się nim Trybunał Konstytucyjny
Już w czerwcu, jeszcze przed uchwaleniem ustawy, sędziowie zapowiadali, że jeśli parlament ją poprze, pójdą do Trybunału. Po cichu liczyli, że apele prawników kierowane do prezydenta przyniosą pożądany efekt i ten nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych nie podpisze. Tak się jednak nie stało.
Nie czekając dłużej, Rada podjęła uchwałę o wystąpieniu do TK. Skarżyć będzie aż dziewięć przepisów. Sędziowie wiedzą już, co chcą kwestionować, teraz zajmują się merytorycznym przygotowaniem wniosku. Ma on szansę trafić do TK już we wrześniu. Rada liczy, że Trybunał zdoła rozpoznać sprawę, zanim ustawa wejdzie wżycie.
Jakie przepisy będą kwestionować? Po pierwsze, przepis ograniczający sędziowskie immunitety. W ustawie, która zacznie obowiązywać 1 lipca 2008 r., zapisano, że sąd dyscyplinarny ma dobę na rozpatrzenie prokuratorskiego wniosku o uchylenie immunitetu sędziego za poważne przestępstwa. Uchylanie immunitetu w tym trybie ma dotyczyć wyjątkowych sytuacji. Sędzia zostaje zatrzymany, a za przestępstwo, o które się go podejrzewa, grozi co najmniej osiem lat więzienia.
Drugim kwestionowanym przez Radę przepisem jest ten, który pozwala ministrowi sprawiedliwości na wyznaczenie sędziego do pełnienia funkcji prezesa sądu. Takie rozwiązanie będzie możliwe w sądach, w których nie wybrano ani prezesa, ani wiceprezesa.
Niezgodne, zdaniem sędziów, z konstytucją jest rozwiązanie przyznające ministrowi prawo do przydzielania stanowisk sędziowskich tuż po ich zwolnieniu. Prezesi sądu mają informować ministra o zwolnionych etatach, a ten - mając na względzie racjonalne wykorzystanie kadr i obciążenie sądów - przydziela je wybranemu sądowi (ma nawet prawo je znieść). Kolejny problem to zawieszanie sędziego przez ministra na czas do miesiąca. Podstawą tej decyzji ma być między innymi to, iż „rodzaj czynu dokonanego przez sędziego, powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków”.
Wśród kwestionowanych przepisów znalazł się także ten, który pozwala ministrowi delegować sędziego do pełnienia obowiązków winnym sądzie, nawet bez jego zgody. Taka przymusowa delegacja ma trwać pół roku.
Wśród zaskarżonych do TK przepisów znalazły się także dwa pochodzące z obowiązującej jeszcze ustawy sędziowskiej. W jednym zwierzchni nadzór nad działalnością administracyjną sądów przyznano ministrowi sprawiedliwości. W drugim -pozwolono ministrowi na delegowanie sędziów.
AGATA ŁUKASZEWICZ
Komentarz Sędziego Stanisława Dąbrowskiego:
Zmiany wprowadzone przez posłów i zaakceptowane przez prezydenta idą bardzo daleko.
W ich obliczu mówienie dziś o władzy sądowniczej jako odrębnej i niezależnej jest jedynie fikcją. A przecież takie gwarancje znalazły się w konstytucji.
Wprawdzie ministrowie sprawiedliwości od lat sprawowali zwierzchni nadzór nad działalnością administracyjną sądów, ale nigdy nie nadużywali swoich uprawnień. Gdyby nadzór administracyjny oznaczał rzeczywiście stricte organizacyjną sferę, środowisko by nie protestowało. Niestety, idzie znacznie dalej.
Trybunał jest dla nas ostatnią szansą. Wierzę, że kilka ze skarżonych przez Radę przepisów nie obroni się przed nim.
źródło: Rzeczpospolita, 24.07.2007