Sąd lustracyjny rozważa pozwanie Kaczyńskiego
Sędzia Zbigniew Puszkarski jest oburzony podważaniem kompetencji sądu lustracyjnego. W TOK FM w rozmowie z Jackiem Żakowskim oświadczył, że sędziowie sądu lustracyjnego rozważają wniesienie do sądu sprawy przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu w związku z „oszczerczymi pomówieniami”.
Jacek Żakowski: Jarosław Kaczyński posłużył się frazą, która dość jest poruszająca, powiedział: „Oceniam działalność sądu jako wyjątkowo ewidentny dowód ciężkiego kryzysu polskiego sądownictwa, to sąd abolicyjny wobec jednego układu a represyjny wobec innych, nie będę zdziwiony jak tak będzie tym razem”. Chodziło o sprawę Gilowskiej i jego zdaniem to się sprawdziło. Wtedy sędziowie sądu lustracyjnego odpowiadali, że rozważają wniesienie sprawy przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu do sądu, w jakimś trybie. I co?
Zbigniew Puszkarski: Tak, rzeczywiście rozważają. Ja, jak każdy człowiek sądu nie lubię, jeśli miałbym występować w charakterze strony. Występowanie przed sądem jest męczące psychicznie, zwłaszcza gdyby przeciwnikiem miałaby być osoba tak prominentna jak prezes Kaczyński. Te słowa maja cechy pomówienia, one ustawiają sędziów w pozycji ludzi nieuczciwych, popierających jeden układ, zwalczających kolejny, są podstawy do procesu, ale to jest kwestia indywidualnych decyzji sędziów, którzy rozważają czy akcji prawnej nie wszcząć.
Jacek Żakowski: W „Trybunie” powiedział, że to ma charakter oszczerczego pomówienia, zważywszy, że to stwierdzenie odnosi się do sądu, do instytucji, czy instytucja będzie się broniła przed Jarosławem Kaczyńskim?
Zbigniew Puszkarski: Wiem, że rzecznik prasowa sądu skierowała polemikę do gazety, gdzie się wywiad się ukazał, jakieś pismo, polemikę wskazująca na niedopuszczalność tego typu zachowań. Nie jest to zachowanie, które by podlegało ściganiu z oskarżenia publicznego, raczej chodziłoby o zachowanie nadające się na prywatny akt oskarżenia, albo na proces cywilny. Prokurator może zawsze wszcząć postępowanie, w każdej sprawie, jeśli uważa, że wymaga tego interes społeczny. Ja zostawiam tu decyzję prokuratorowi, nie chcę nic wymuszać, gdyby była taka intencja z naszej strony skierowalibyśmy oficjalne wystąpienia do prokuratora żeby rozważył możliwość podjęcia czynności i rozważenia, czy nie powinien swoim działaniem udzielić ochrony prawnej instytucji. Tego wystąpienia nie było, sprawa jest świeża i chcielibyśmy na spokojnie sytuację rozważać, zwłaszcza, że nie jest to pierwsze wystąpienia, bardzo krytyczne, pod adresem sądu lustracyjnego, prezesa Kaczyńskiego.
Jacek Żakowski: Oznacza, że się przyzwyczailiście, czy że recydywa zachęca do ścigania?
Zbigniew Puszkarski: Te wypowiedzi wskazują na bardzo ugruntowane przeświadczenie pana prezesa, posła Kaczyńskiego o pracy sądu, ale i o pracy sądownictwa. Padło słowo, że sądy są znieprawione. W kraju jest 10 tysięcy sędziów i każdy z nich może czuć się obrażony. Pewne niekonsekwencje w zachowaniu prezesa są widoczne, w drugim akapicie czytam, że prezes Kaczyński wybiera się do sądu z procesem przeciwko innemu politykowi. Czy jest sens powierzać swoje sprawy sądom, które są znieprawione? Nie chcemy działać emocjonalnie, ta kwestia wymaga oddalenia i dystansu.
Jacek Żakowski: Ale są pewne terminy.
Zbigniew Puszkarski: Do terminu przedawnienia jest kawał czasu.
Jacek Żakowski: Czyli się zastanowicie jak sąd przestanie działać pod nową ustawą.
Zbigniew Puszkarski: Może tak.
źródło: Gazeta Wyborcza, 30.06.2006