Minister Ćwiąkalski wycofuje ustawy Ziobry
Rząd przyjął wczoraj wniosek ministra sprawiedliwości o wycofaniu wniesionych do Sejmu VI kadencji siedmiu projektów ustaw. Nowelizacje przygotował poprzednik Ćwiąkalskiego, a premier przesłał je do nowego Sejmu, gdy tylko ten się ukonstytuował
Chodzi m.in. o zmiany w kodeksie wykroczeń pozwalające ścigać wybryki szczególnie uciążliwe dla obywateli, m.in. zakłócanie porządku publicznego i ciszy nocnej. Planowano też podnieść górną granicę grzywny z 5 do 15 tys. zł, a dolną z 20 zł do 50 zł.
Z Sejmu zniknie także sztandarowy pomysł Ziobry – zmiany w kodeksie karnym. Nowelizacja jest tak obszerna, że w zasadzie można mówić o propozycji zupełnie nowego kodeksu karnego.
Przewidywał on zaostrzenie kar i zasad odpowiedzialności nieletnich i surowe przepisy dla recydywistów. Nowy kodeks miał być z zasady surowszy dla przestępców. Wprowadzał m.in. szczególny rodzaj zbrodni zabójstwa: zabójstwo świadka, policjanta, prokuratora czy sędziego.
Jego autorzy chcieli też wprowadzić dolegliwości finansowe dla sprawców. Nowa maksymalna grzywna miała wzrosnąć dziesięciokrotnie i wynosić 7,2 mln zł. Pijani kierowcy mieli tracić samochody, a ich zdjęcia trafiać na specjalną dostępną dla wszystkich stronę internetową Ministerstwa Sprawiedliwości.
Stadionowym chuliganom groził kodeksowy zakaz wstępu na imprezy masowe (zarówno w kraju, jak i za granicą), a jego złamanie byłoby traktowane jak przestępstwo.
Dla służby więziennej ustalone zostały jasne zasady etyki zawodowej oraz normy postępowania i zachowania funkcjonariuszy. Nie mogliby uczestniczyć w działalności, która podważa ich autorytet urzędowy lub w której wykorzystuje się informacje o charakterze służbowym do celów pozasłużbowych. Zabronione byłyby kontakty prywatne ze skazanymi.
Mieli składać oświadczenia obejmujące majątek wspólny ze współmałżonkiem i osobisty. Pierwsze – przy przyjęciu do służby, a później co rok. Informacje analizowałby przełożony, a potem porównywał z tym, co więziennik podał rok wcześniej.
Nowy minister sprawiedliwości nie odrzuca wszystkich pomysłów poprzednika. Chce je tylko spokojnie przeanalizować, zanim zajmie się nimi Sejm.
Agata Łukaszewicz
źródło: Rzeczpospolita, 28.11.2007