Sąd Najwyższy pod naporem bezzasadnych kasacji
Zbyt późna nowelizacja kodeksu postępowania karnego może spowodować opóźnienia w rozstrzyganiu kasacji przez Sąd Najwyższy
Procedura karna jeszcze do niedawna pozwalała Sądowi Najwyższemu oddalać kasacje oczywiście bezzasadne na posiedzeniach bez udziału stron. Chodzi o sytuacje, w których z góry wiadomo, że kasacja nie ma szans na uwzględnienie np. dlatego, że podważa fakty ustalone przez sądy niższej instancji, a nie dotyczy problemów proceduralnych. Zdecydowaną większość wszystkich oddalonych kasacji SN rozpoznawał na takich posiedzeniach, co pozwalało zaoszczędzić sporo czasu i niepotrzebnej pracy.
Wszystko na rozprawie
Sytuacja ta zmieniła się 1 lutego 2007 r., kiedy wszedł w życie wyrok Trybunału Konstytucyjnego uchylający art. 535 § 2 k.p.k. (sygn. SK30/05). - Od tego dnia SN stracił podstawy do tego, aby oddalać kasacje oczywiście bezzasadne na posiedzeniu. A to oznacza, że wszystkie muszą być przez prezesa SN kierowane na rozprawę - mówi Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN.
Dlaczego doszło do takiej sytuacji? Rząd zbyt późno skierował do Sejmu nowelizację k.p.k. Mimo że TK celowo o rok odsunął wejście w życie swego wyroku, to okazało się, że czasu nie wystarczyło. Dopiero pod koniec listopada 2006 r. rząd skierował do Sejmu projekt niezbędnych zmian. Zostały uchwalone 12 stycznia 2007 r. Prezydent podpisał nowelizację 7 lutego. Wejdzie ona wżycie dopiero po siedmiu dniach od opublikowania w Dzienniku Ustaw.
Opieszałość rządu może spowolnić pracę SN. Brak wspomnianego paragrafu drastycznie zmniejsza bowiem wydajność Izby Karnej. Z 1858 spraw rozpoznanych przez nią w 2006 r. oddalono 1336. Z tego lwią część, bo aż 1244, stanowiły kasacje oczywiście bezzasadne, które rozpoznawano na posiedzeniu. Teraz zaś wszystkie są kierowane na rozprawy.
Jaka jest różnica? Kolosalna. Żeby przekonać się o oczywistej bezzasadności kasacji sędziom nierzadko wystarczy samo jej przeczytanie.
- Częstym błędem popełnianym przez adwokatów jest traktowanie SN jako trzeciej instancji. Tymczasem kasacja może dotyczyć jedynie rażącej obrazy prawa - mówi Michałowski. Dotychczas takie kasacje były oddalane jako oczywiście bezzasadne na posiedzeniu. Wyznaczenie rozprawy wiąże się z uruchomieniem całej procedury: znalezieniem terminu, wezwaniem stron, wymianą korespondencji. To wszystko zajmuje miesiące.
Rząd nie chciał bałaganu legislacyjnego
Jak duże opóźnienia może spowodować brak znowelizowanych przepisów? Zależy to od tego, kiedy zmieniony k.p.k. wejdzie w życie. Nawet miesięczna luka wprawie może spowodować kilkumiesięczne opóźnienia w SN. W ciągu miesiąca średnio ponad 100 kasacji było oddalanych jako oczywiście bezzasadne. Teraz będą rozpoznane na rozprawach, co oznacza, że o ponad 100 urośnie kolejka kasacji czekających na rozstrzygnięcie. Na koniec 2006 r. liczba spraw pozostałych do załatwienia z poprzedniego okresu w Izbie Karnej SN wynosiła 830.
Dlaczego rząd tak późno skierował projekt, chociaż wiedział, że 1 lutego uchylony przez TK przepis utraci moc? - Początkowo dołączyliśmy tę nowelizację do większego projektu zmian w kodeksie postępowania karnego. Uczyniliśmy tak dla pewnego porządku legislacyjnego. Nie chcieliśmy kierować do Sejmu coraz to nowych projektów zawierających niewielkie zmiany kodeksu postępowania karnego wynikające z dostosowania prawa do wyroków TK - wyjaśnia Jerzy Łabuda, zastępca dyrektora Departamentu Legislacyjno-Prawnego w Ministerstwie Sprawiedliwości. - Gdy okazało się, że wspomniana duża nowelizacja nie wyjdzie z Rady Ministrów na czas, wyodrębniliśmy z niej kilka przepisów, które muszą zostać zmienione wcześniej, i w trybie pilnym skierowaliśmy nowelizację do Sejmu - dodaje.
Prawa skarżących były zbyt ograniczone
Zmianę przepisów wymusił Tomasz D., który w skardze konstytucyjnej podważył zgodność z ustawą zasadniczą art.535 §2 k.p.k. Jego kasację SN oddalił właśnie z powodu oczywistej bezzasadności. Tymczasem, jak dowodził skarżący, pojęcie „oczywistej bezzasadności” nie zostało zdefiniowane w przepisach, a to może prowadzić do dowolności interpretacyjnych.
TK uznał przepis za niekonstytucyjny. Nie zakwestionował jednak możliwości oddalenia kasacji z powodu oczywistej bezzasadności. Stwierdził natomiast, że przyspieszona procedura zbyt mocno ogranicza prawa skarżących. Dlatego Sejm w znowelizowanych przepisach dopuścił możliwość rozpoznawania kasacji na posiedzeniach bez udziału stron tylko w wypadkach przewidzianych w ustawie. Wówczas jednak SN na żądanie strony pozbawionej wolności musi sporządzić uzasadnienie. Jak się okazuje, sędziowie SN zaczęli przestrzegać wyroku TK już po jego opublikowaniu. Mimo iż nie mieli jeszcze takiego obowiązku, sami pisali uzasadnienia przy oddalaniu kasacji z powodu oczywistej bezzasadności.
SŁAWOMIR WIKARIAK
źródło: Rzeczpospolita, 8.02.2007